Baza danych to dział, do którego wklejamy nasze karty postaci z tym, że w tym przypadku jesteśmy w stanie je dowolnie zmieniać, aktualizować i dopisywać w historii z biegiem czasu nowe wydarzenia.

Valelo Edern

23 maja 2017, o 01:51

Zasobność portfela ogranicza tylko kreatywność i elastyczność jego właściciela.


22082137

MIANO Aegohr Maratarth Mash’Ken Puarteis Edern Valelo

DATA UR. 20.04.2163

MIEJSCE UR. planeta Aegohr, miasto Maratarth

RASA Salarianin

PŁEĆ Mężczyzna

OBYWATELSTWA Unia Salarian

SPECJALIZACJA Szpieg

PRZYNALEŻNOŚĆ Unia Salarian

ZAWÓD Biolog-oportunista



Ukończone studia drugiego stopnia na Uniwersytecie w Sur'Keshu w dziedzinie ksenobiologii. Nieukończony trzeci stopień tychże studiów. Nieukończony drugi stopień biochemii i budowy autonomicznych maszyn. Posiada sfałszowane dyplomy. Szkolenie STG bez awansu w jego szeregi.

Tymczasowo wynajmowane mieszkanie w Okręgach Zakera na Cytadeli.



Nie posiada żadnych cech fizycznych odróżniających go w sposób znaczny od innych salarian. Wiekiem jest już za półmetkiem przeciętnego salariańskiego życia. Szarego koloru ciało zwieńczone jest na głowie dwoma całymi, niemalże symetrycznymi rogami. Oczy duże, zielone przenikliwie patrzące na otoczenie, potrafiące dobrze ocenić poziom zagrożenia bez ujawniania zbędnych emocji. Usta ściśnięte zazwyczaj bez wyrazu mimo wszystko potrafią odwzajemnić uśmiech gdy kurtuazja tego wymaga. Chodzi spokojnie, z pewną dozą dostojeństwa, jakby chciał zaznaczyć, że kontroluje środowisko wokół siebie. Zachowując maskę spokoju dla otoczenia wysławia się kwieciście, w sposób budujący zaufanie. Ogólnie sprawia wrażenie ustatkowanego i nieagresywnego członka galaktycznej społeczności przez co inni przy pierwszym kontakcie nie zwykli uznawać go za jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

W światach uznanych za bezpieczne preferuje tradycyjny salraiański ubiór cywilny. Mniej rzuca się w oczy i sprzyja w organizowaniu cywilnego biznesu oraz zjednywaniu sobie ludzi. Jeżeli jednak zdarza mu się przebywać w mniej pewnych miejscach to noszenie pancerza uznaje za standard gdyż woli nieodpowiednio ubrany przyjść na spotkanie niż na strzelaninę.
Wzrost i waga: 190cm/79kg
Skóra/karapaks: Szary kolor chropowatej skóry
Oczy: Ciemnozielone
Włosy: n/a
Znaki szczególne: n/a


Poznany powierzchownie sprawia wrażenie spokojnego, inteligentnego, towarzyskiego i serdecznego Salarianina w sile wieku. Nie brakuje mu również charyzmy, którą potrafi oczarować rozmówców niemających rozeznania w polu techniki i medycyny – pomimo tego, że sam chętnie wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia. Wiele potrafi ugrać samą pewnością siebie i bezczelnością. W głębi duszy jest jednak typowym cholerykiem. Dąży do przywództwa, niekoniecznie bezpośredniego, nad każdą grupą, w której przyjdzie mu się znaleźć. Ma skłonności do samouwielbienia i despotyzmu. Niepoprawny optymista. Kocha rywalizację, zwłaszcza gdy jej przedmiotem są kredyty. Im większa jest stawka tym bardziej skłonny jest do niepotrzebnego ryzyka, przez co by wygrać nie cofnie się przed kłamstwem, oszustwem, kradzieżą czy nawet morderstwem. Szczególnie gdy te dwie pierwsze dziedziny w przeszłości były chlebem powszednim jego egzystencji. Traci dobroduszną otoczkę zwłaszcza gdy ktoś wytyka lub zarzuca mu niewiedzę – jeżeli fakty nie są po jego stronie to tym gorzej dla faktów. Ciężko znosi porażki, a przez to jeszcze ciężej znoszą je osoby w jego otoczeniu.
Zainteresowania: pieniądze, władza, ksenobiologia, chemia organiczna i nieorganiczna, farmacja, automatyka
Lęki: : Strach przed byciem zapomnianym po śmierci. Boi się otworzyć przed innymi. Ma głęboki żal z powodu nieposiadania nikogo bliskiego.
Przyzwyczajenia/zwyczaje: Z nudów eksperymentuje nad żywymi tkankami. Czyta podręcznik od parapsychologii wydawanych przez różne rasy.
Uzależnienia: Odrobinka rynkolu do snu.
Znaki szczególne: n/a


I. Narodziny i młodość

Valelo urodził się w roku 2163 CE jako jeden z miotu liczącego 7 wyklutych salarian, zagwarantowanego na podstawie kontraktu rozpłodowego zawartego przez jego ród – Edern, zajmującym się głównie administrowaniem regionu. Sama familia była niezbyt zainteresowana opieką nad młodymi, dlatego Valelo wraz z „rodzeństwem” został umieszczony w wyspecjalizowanych instytucjach zajmujących się wychowaniem na jego ojczystej planecie Aegohr. Podczas nauki w szkołach początkowo nie wyróżniał się niczym szczególnym od innych salarian w jego wieku. Jego charakter dopiero dał o sobie znać w szkole średniej, kiedy młody Valelo podczas konkursu z dziedziny bioinżynierii zdołał dokonać sabotażu omni-kluczy wszystkich pozostałych 29 uczestników tak aby zwracały różne i błędne wyniki po wprowadzeniu danych obliczeniowych. Nieuczciwe zagranie obnażyła jednak statystyka gdyż wyniki owego konkursu nie wpasowały się w arytmetyczny, roczny wzrost średniego rezultatu w stosunku do ubiegłych dwóch lat. Zarządzono komisyjną weryfikację metodologii, którą posługiwali się uczniowie. W rezultacie doszło do dyskwalifikacji Valelo i niemalże do jego wyrzucenia ze szkoły. Mimo jednoznacznie negatywnej oceny tego dokonania przez administrację, owe „kreatywne” rozwiązanie problemu zwróciło ona jednak uwagę jednego z członków jury, który był w tamtym miejscu incognito jako wysłannik STG. Zaowocowało to późniejszą propozycją objęcia Valelo programem stypendialnym STG, które zakładało przyjęcie go na wstępne szkolenie bojowe oraz studia na Sur’Keshu. Młody salarianin nienawidząc swojej rodzinnej planety, położonej na peryferiach, natychmiast się zgodził w odpowiedzi na przedstawioną propozycję. W zamian obiecał nie sprawiać już kłopotów.

II. Studia i STG

Studiowanie za pieniądze Związku Salariańskiego miało dla Valelo zasadniczą zaletę – pomimo braku jakichkolwiek krewnych udało mu się wyrwać z zaklętego kręgu bagna na Aeghor. Minusem była naturalnie kontrola jego postępów i zachowania oraz półroczna ewaluacja zaliczonych etapów. Jako pierwsze fakultety Valelo wybrał biochemię oraz budowę autonomicznych maszyn. W terminie zaliczył wszystkie wymagane egzaminy jednak porzucił swoje dotychczasowe postępy nad zaczętymi już pracami dyplomowymi i rozpoczął naukę od nowa w dziedzinie ksenobiologii, która pochłonęła go całkowicie. Komplementarnie był również poddany treningowi STG, w miarę kompletowania edukacji zyskiwał na intensywności. Przełożeni byli z niego zadowoleni, zarówno pod względem sprawności bojowej jak i badań, które już samodzielnie prowadził. W wieku 15 lat ukończył szkołę wyższą i otworzył przewód doktorski z dziedziny ksenobiologii zatytułowany „Lipoproteina vorchów jako środek zapobiegania autodegeneracji komórek u salarian, asari i ludzi.”
Valelo rozpływał się w pochwałach od dowództwa gdyż krótkoterminowe efekty jego projektu mógły ocalić życie żołnierzy w polu, którzy doznali wstrząsu anafilaktycznego w związku z przedostaniem się nieznanej dla ciała substancji do organizmu. Długofalowo badania te mogłyby się przyczynić nawet do wydłużenia życia całych gatunków, nie tylko salarian. W wyższych kręgach nieoficjalnie mówiono już, że po uzyskaniu tytułu zawodowego i wstąpieniu do STG zostanie natychmiast skierowany do zespołu profesora Mordina Solusa, badającego możliwości alteracji już zastosowanego genofagium.

Nic nie zapowiadało, że aspiracje chwalonego naukowca miały pójść w drzazgi. Preludium do upadku stanowił jeden z ostatnich testów sprawnościowych STG, gdzie nieznany dla uczestników element. Owym tajnym elementem była umiejętność działania w zespole i koordynacji szerszego spektrum operacji. Valelo jak i inni poddawani ocenie nie wiedzieli też, że cała związana z tym przedsięwzięciem operacja jest starannie przygotowanym scenariuszem treningowym a nie „awaryjną operacją, gdzie byli jedynym dostępnym zespołem uderzeniowym”. Po lądowaniu w miejscu przeznaczenia operatorzy STG starannie zaczęli zagłuszać komunikację radiową pomiędzy drużynami, które zmierzały do różnych celów. Valelo został desygnowany jako lider drużyny szturmowej, która miała dokonać infiltracji umocnionej stacji badawczej, zneutralizować wrogie mechy oraz przywrócić komunikację dla całej operacji podpinając się pod jej zasoby komunikacyjne. Chcąc wykazać się i przypieczętować w imponujący sposób swój awans do STG, jako jeden z najlepszych, postanowił po przebiciu się do punktu komunikacyjnego przywrócić łączność tylko pomiędzy jego zespołem a bazą, odcinając jednocześnie pozostałe drużyny od ewentualnego wsparcia lub ewakuacji. Porozumiewając się z dowództwem zadeklarował, że tylko jego drużyna dotarła do celu i wypełniła parametry misji co było oczywistą dla nich nieprawdą biorąc pod uwagę zaaranżowanie scenariusza. Powrót całej grupy, wraz z przedwcześnie spisanymi na straty towarzyszami, była bardziej upokarzająca dla Valelo niż późniejsza konfrontacja z przełożonymi. Pomimo realizacji misji, w związku ze „skrajnie nieodpowiedzialną oceną sytuacji, która mogła sprowadzić poważne zagrożenia dla zdrowia i życia innych agentów” został karnie wydalony z programu STG. Los również jemu nie sprzyjał podczas prowadzenia badań. Ze względu na ich rangę sam uniwersytet zdecydował się dokończyć finansować doktorat w zamian oczekując obiecanych rezultatów. Jednak one z upływem miesięcy w ogóle nie przychodziły. Opracowany przez Valelo model teoretyczny nijak chciał się sprawdzić w rzeczywistości, bez znaczenia na pochodzenie i środowisko wzrostu dostarczonych mu próbek. Posunął się nawet do bezprawnego pobierania próbek tkanek i fragmentów organów od żyjących jeszcze osób w szpitalu uniwersyteckim pod pozorem badań klinicznych. Nie oszczędzał też pod tym względem świeżych trupów w prosektorium. Szukając przyczyn niepowodzenia w warunkach środowiskowych na własną rękę zaczął poszukiwać rzekomych „czystych” próbek tkanek, zupełnie pomijając pewną niepraktyczność tego celu. Zupełny brak koncepcji na doprowadzenie badań do końca spowodował nagięcie przez niego wykorzystanej metody naukowej i ostateczne przedstawienie w terminie niekompletnych danych. Kolegium naukowe było jednoznacznego zdania jeżeli chodzi o przyszłość projektu i został on odłożony na czas nieokreślony. Valelo, mimo formalnie bycia jeszcze doktorantem bez środków zdecydował się na opuszczenie Sur’Keshu i próbę szukania swojego szczęścia gdzie indziej. Gorzki smak porażki tego okresu będzie się za nim ciągnął przez całe życie.

III. Omega


Nie mając niczego postanowił zaciągnąć się na Omedze do Zaćmienia jako laborant oraz wsparcie techniczne. Po okresie względnie udanej pracy w szpitalu polowym, gdzie leczono rannych najemników przywiezionych prosto z walki, dostał przydział do bezpieczniejszej i bardziej ustatkowanej pracy w laboratorium. Jak na najemniczą prowizorkę, okazało się nadzwyczaj dobrze utrzymane i wyposażone. Valelo pracował tam przy produkcji czerwonego piasku, próbując opracować bardziej wydajne metody syntezy. Zarabianie na czyjeś bogactwo niezbyt go interesowało, dlatego po jakimś czasie zauważył, że obecna w jego miejscu pracy aparatura nadaje się do tworzenia fałszywych proteańskich relikwi dla hanarów poprzez pokrywanie zwierzęcych kości (tudzież szczątków istot rozumnych) specjalnym polimerem pozwalającym oszukać powszechne i mniej wyrafinowane skanery DNA. Proceder okazał się całkiem opłacalny przez co Valelo włączył do swojej fałszerskiej działalności jeszcze parę osób pracujących z nim w laboratorium. Gdy jedna z asari zaczęła szantażować Valelo donosem do dowództwa Zaćmienia jeżeli nie dostanie swojej działki to nagle okazało się, że jej bliska przyjaciółka przebywająca w najemniczej klinice zupełnie przypadkowo dostała rozległego krwotoku wewnętrznego, podczas rutynowego zabiegu wymiany kroplówki. Gdy to nie poskutkowało to owa asari została wkrótce znaleziona martwa na najniższym poziomie jednego z szybów wentylacyjnych. Te wydarzenia spowodowały, że wokół trefnego laboratorium zaczęły węszyć szpicle dowództwa. To i przesycenie lokalnego rynku proteańskich relikwii sprawiło, że Valelo zdecydował się przenieść swoją działalność na inne tory i w innym miejscu. Upewnił się, że laboratorium zostało ogołocone i wraz z kradzionym sprzętem opuścił Omegę zostawiając za sobą niewielką termobaryczną eksplozję by zatrzeć swoje ślady.

IV. Illium

Mając już trochę środków i grosza przy duszy postanowił zrobić inwestycję o najlepszej możliwej stopie zwrotu. Postanowił zainwestować w siebie. Skontaktował się z lokalnymi fałszerzami dokumentów (na Illium: sprzedawcami zaświadczeń kolekcjonerskich), u których zakupił potwierdzenie ukończenia doktoratu i potwierdzenie nadania tytułu profesorskiego na uniwersytecie na Sur’Kesu, z którego wcześniej odszedł. Przy okazji, zupełnie już legalnie, uzyskał tytuły naukowe w dziedzinie psychologii, politologii i filozofii w jednej z lokalnych szkół wyższych, które nie wymagały żadnego wkładu od uczestnika, poza pieniężnym oczywiście. Oprócz tego na Illium Valelo przez pewien okres trudnił się rozwojem osobistym, przemawiając na auli do ofiar stresu pourazowego. Mówienie tym wszystkim niedobitkom wojen krogańskich, wojny pierwszego kontaktu czy ofiarom ataków gethów, że mogą wszystko było dość dochodowym przedsięwzięciem. Zdobyte zaufanie wykorzystał przy swoim następnym modelu biznesowy marketingu wielopoziomowego. W końcu volenti non fit iniuria i pacta sunt servanda. Jednym z oddanych biznesmenów w tym procederze okazał się kroganin Jurdon z klanu Gurug. Zapatrzony w świeżo upieczonego profesora jak w obrazek, obywatel Tuchanki opowiedział mu historię jego niewielkiego klanu i standardową smutną historię o genofagium i w związku z jego ogromnym autorytetem zasugerował możliwość zainkasowania przez niego nagrody za wyleczenie jego ludu.
Valelo wyszedł z założenia, że jeżeli reszta jego „rodziny” jest tak samo bystra jak on to zdoła bez problemu wyciągnąć z nich co się da i we właściwym momencie uciec sporo zamożniejszy. I kto wie, może przez parę miesięcy będzie jedynym honorowym niekrogańskim członkiem klanu? Jego ego nie potrafiło przepuścić takiej okazji. Zostawił swoją organizację pod okiem jego znajomego i współpracownika, jeszcze z okresu Zaćmienia, człowieka Jacoba Savy i ruszył w drogę. O genofagium nie miał zielonego pojęcia bez danych z STG, ale to mu nie przeszkadzało.

V. Tuchanka

Przywitany na miejscu został z ogromnym entuzjazmem ze strony lokalnego watażki i szamana. Mniejszym entuzjazmem wykazali się pozostali mieszkańcy okolicznych ruin, próbujący udawać, że żyją normalnym życiem. Valelo usłyszał, że już czeka na niego wyposażone laboratorium a zasoby klanu Gurug są jego zasobami – w końcu chodzi o odmienienie losów dziejowej niesprawiedliwości. Valelo szybko zabrał się do pracy, mając do dyspozycji kilku zastraszonych naukowców będących tu od jakiegoś czasu, by ucementować przychylność środowiska a samemu sobie dać szersze pole manewru. Jego pierwszym krokiem było wmówienie kroganom, że ich organizmy trzeba przygotować na oczyszczenie poprzez przyjmowanie czopków ze śladową zawartością pierwiastkiem zero. Dopiero tak uzdatnione organizmy można zacząć z biegem miesięcy leczyć. W międzyczasie żył jak król. Motywując potrzebami dalszych badań wyciągał od lokalnej społeczności co tylko się dało – kredyty, surowce naturalne, sprzęt techniczny. Zdołał nawet uruchomić niewielką produkcję suplementów diety i odżywek na potrzeby jego biznesu na Illium – zarówno w wersji zwykłej jak i dekstro. Dodatkowo wolny czas spędzał z szamanem klanu Gurug ćwicząc swoją tolerancję na rynkol oraz przeprowadzał w stanie upojenia alkoholowego sekcje nad martwymi jeńcami klanu. Gdy nadszedł odpowiedni czas, skonstruował profesjonalnie wyglądające urządzenie rzekomo skanujące ciała krogan podczerwienią i ultrafioletem wydając mnóstwo dźwięków o różnej tonacji i wyświetlając różne obrazki organów krogan podczas trwania całego procesu. Sam „skaner” nie robił oczywiście nic, miał dać kroganom tylko skrawek nadzei na oczekiwaną wolność a Valelo czas by mógł bez pośpiechu spakować swoje manatki i stąd zwiać. Szczęśliwi i jurni kroganie postanowili przyśpieszyć moment zbliżenia się do samic co umknęło uwadze salarianina, który w pijackim amoku był właśnie zajęty spadaniem ze schodów po udanym obstawieniu walki varrenów. Z czasem przyszły i w końcu pierwsze martwe urodzenia co wywołało zrozumiałą wściekłość i rządzę zemsty za upokorzenia klanu związane z obecnością salarianina. O pierwszych oznakach niepokoju Valelo dowiedział się dopiero kiedy rozjuszony tłum krogan już kierował się na jego laboratorium. Pierwszą ofiarą padł współpracujący z nim turianin, któremu strzał ze strzelby rozerwał głowę na drobne części. Przerażony salarianin uciekł na dach wpół zawalonego budynku i mając włączony taktyczny kamuflaż zsunął się po gruzach na ziemię, zaczynając jednocześnie biec przed siebie, w głąb pustkowi. Nie wiedząc ile upłynęło od początku jego ucieczki, osłabiony szkodliwymi warunkami panującymi wokół, stracił przytomność.

VI. Epilog

Ocknął się w przedziale medycznym salariańskiej fregaty, która transportowała oddział STG na Tuchankę w celu odbicia salariańskich jeńców. Valelo miał szczęście znaleźć się na trasie przelotu ich promu. Biorąc pod uwagę jego liczne siniaki i ślady zatrucia rynkolem, co poczytano za ślady tortur, wzięto go za jednego z jeńców, o którym nie wiedział wywiad. Z oczywistych względów nie zdecydował się polemizować z tą wersją. Wraz z innymi uratowanymi został odstawiony do szpitala na Cytadeli. Nie był jeszcze świadomy, że pozostawiony na Illium Jacob Savy zdołał przywłaszczyć sobie jego biznes wypisując dzięki łapówkom imię Valelo Ederna ze wszystkich rejestrów urzędowych.



Tymczasowy brak



- czip gwarantujący dostęp do prywatnej skrytki na Illium, w której znajduje się oclony już kontener odżywek i suplementów diety
- nienajnowszy pancerz z ledwo widocznymi emblematami Zaćmienia

- wierzy w etyczny kapitalizm
- antyglobalista
- uważa Radę Cytadeli za wcielenie Nowego Porządku Galaktyki

ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 63
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Aluminium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750

Re: Valelo Edern

27 lip 2017, o 23:45

Wycinek postu, dla łatwiejszego wglądu GM. Byli współpracownicy Valelo na Illium:
Mijając pokój 44, dział HR, przypomniał sobie jak spędzał przerwy w pracy plotkując o korporacyjnych nowinkach z dwiema młodziutkimi, bo ledwie 150-letnimi, Asari - Elerią i Agesią, przy kawie i ciasteczkach, które specjalnie zamawiał dla nich z drogiego sklepu na promenadzie. Teraz były tam tylko dwa puste krzesła.
Pusty był również pokój 49, tak zwana kanciapa dla woźnych. Zajmowali ją dwaj Vorchowie, Shak i Mrak. Dwaj królowie mopa i szmaty. Dzięki staraniom Valeo pracują tu na czarno gdyż na samym Illium przebywają nielegalnie. Zwykle widział ich grających w gry karciane na ich interfejsach omni-klucza. Nawet byli z nich złoci chłopcy, nie narzekali, pracowali w miarę uczciwie i wdzięczni byli za zapewniane im wyżywienie oraz dach nad głową.
Pomieszczenie oznaczone numerem 52 należało do księgowości. Tam też nie było żywego ducha. Pracowali tam Turianie Oran i Aelus i dbali bo lokalna skarbówka nie najechała dobytku Valelo. I w sumie nigdy to się nie stało. - Może powinienem im jednak płacić więcej? - wpadł w rozterkę Salarianin.
No i w końcu gabinet numer 60, najbardziej bogato wystrojony. Za czasów Valelo pracowała tutaj Turiańska prawniczka Desselix Virthan z tytułem doradcy podatkowego, która załatwiała wszystkie potrzebne optymalizacje podatkowe. Nieprzyjemna w kontakcie, ale miała niesamowicie bystry umysł i cięty język. Valelo nie przyjaźnił się z nią zbytnio, ale płacił jej krocie - w porównaniu do innych pracowników - i głęboko ją szanował.
Przez ten cały magiczny spacer pełen wspomnień dręczyło go tylko jedno pytanie - gdzie do licha mogli oni wszyscy się podziać przez ten czas?
ObrazekObrazek
Valelo Edern

Avatar użytkownika
 
Posty: 63
Dołączył(a): 16 maja 2017, o 02:36
Miano: Valelo Edern
Wiek: 23
Klasa: Szpieg
Rasa: Salarianin
Zawód: Biolog-oportunista
Lokalizacja: Aluminium
Status: ex-Zaćmienie, obecnie niezwiązany z nikim
Kredyty: 11.750


Powrót do Baza danych

KTO JEST ONLINE?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość