Dead man tell no tales.
Właściciel: Jeanette Hawkins
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Kajuta Hawk

12 mar 2026, o 22:00

Ciało piratki było przyzwyczajone do funkcjonowania na nieustannych zastrzykach adrenaliny, ale jej obecność czyniła w nim szkody, które odwlekały się w czasie - niczym zaciągnięty dług, którego wielkość zwiększała z każdą kolejną minutą pociągania za spust, unikania kul pod ostrzałem czy zmuszania organizmu do nowego wysiłku, przesuwając granicę tego co zdrowe lub nawet możliwe. Każde pulsowanie mięśni, każde zignorowanie bólu, każde pobudzenie myśli do większego skupienia i nieustannej czujności drenowało niewidoczną baterię, która najpierw spalała swoje własne zasoby, a potem po prostu podpinała się do wszystkich innych na które mogła położyć swoje żarłoczne pazurki, żeby tylko kupić kolejną sekundę lub dwie. I przeważnie było warto, bo sekunda lub dwie oznaczały różnicę między życiem lub śmiercią.
Ale dług pozostawał długiem. I zawsze nadchodził moment spłaty.
Otępienie przypominało otulenie grubą warstwą wełny, tłumiąc dźwięki dookoła i wprowadzając półsekundowe opóźnienie w reakcji oraz odbiorze wszelkich bodźców zewnętrznych. Wyczerpanie ciała i umysłu odbijało sobie każdą z sekund, które wcześniej kupiła, teraz zmuszając organizm do pracy w niemal żółwim trybie. Nim Kestrel ponownie zmaterializowała się w pomieszczeniu, Hawk przeczytała trzy różne raporty - tylko po to, żeby przy ostatnim zorientować się, że nie pamięta o czym był którykolwiek z nich.
Hologram fixerki pojawił się w nieco innym miejscu pokoju, stojąc pół bokiem, pół tyłem do fotela w którym siedziała Hawk. Kobieta nie odezwała się od razu, wpatrując się przed siebie i trzymając przy ustach dłoń, muskając palcami wargi w zamyśleniu. Nawet pomimo odrętwienia, Hawk widziała, że jej nastrój diametralnie się zmienił - stała wyprostowana i milcząca, bez śladu nerwowości, która charakteryzowała ją wcześniej. Tą zastąpiła chłodna, beznamiętna chmura uważnej kalkulacji, która tliła się w jej jasnym spojrzeniu.
- Na to wygląda - odezwała się po chwili. - Anathema nie odpowiada na moje próby kontaktu.
Wzrok Kestrel błądził po czymś, co tylko ona widziała, ale myśli musiały być skupione o wiele dalej. Gdy odezwała się ponownie, minęło kilka sekund, chociaż z pewnością miała świadomość, że to ona nawiązała ponownie kontakt z piratką.
- Powiedział mi, że niemal pozabijaliście się pokładzie promu. Że zabrałaś moduł i groziłaś mu bronią, zamierzając renegocjować nasze warunki z pozycji siły. Że mam potulnie czekać aż to ty się ze mną skontaktujesz, żeby ustalić nową cenę - rzuciła cicho, ale w jej głosie nie było ani oskarżenia ani pytania, chociaż to znalazło się przy jej następnych słowach. Jedynie zamyślenie kogoś, kto odtwarzał w głowie poprzednią konwersację, nakładając na to co wiedział teraz. - Czy cokolwiek z tego było prawdą?
Pytanie nie było tak naprawdę pytaniem i było to widać. Kestrel znała odpowiedź. Być może wystarczyła jej wcześniejsza reakcja Hawk, która nie pasowała do tego czego oczekiwała lub poskładała sobie cały obraz z innych elementów układanki.
Opuściła rękę i odwróciła się w stronę Hawk, zaplatając dłonie za plecami. Tym razem na jej ustach nie było śladu po uśmiechu. Jasne tęczówki odnalazły piratkę, wbijając się w nią i przyglądając się jej przez chwilę.
- Pytałaś o następny krok. Ten się nie zmienił, o ile dalej jesteś zainteresowana współpracą ze mną - powiedziała zdawkowo. - Nie będę cię jednak winiła, jeżeli zmienisz zdanie. Zdaję sobie sprawę, że pomimo moich zapewnień, od samego początku moja wiarygodność oraz skuteczność była w najlepszym stopniu mierna i daleka od tego co zapowiadałam. Gdyby sytuacja była odwrotna, osobiście miałabym wątpliwości co do kontynuowania naszej współpracy i dalszych interesów, więc nie będę zaskoczona, jeżeli czujesz to samo.
Ton głosu Kestrel był niemal beznamiętny, formalny, gdy obserwowała Hawk. Jej spojrzenie przesunęło się po twarzy piratki, zapewne dostrzegając jej zmęczenie pomimo swojego nastroju; wyprostowała się lekko, gdy ten fakt najwyraźniej przebił się przez jej nowo postawiony, chłodny pancerz do świata.
- Jeżeli jednak postanowisz inaczej, to moja oferta jest następująca: dwa lata w pełni opłaconych kosztów w bezpiecznym, niezależnym doku technicznym oddalonym o dwa Przekaźniki od Mgławicy Omega, całkowite pokrycie kosztów robocizny jednego, ciężkiego przeglądu oraz modernizacji Wraitha w wybranym przez was zakresie, włączając w to pozyskanie oraz dostarczenie wymaganych specjalistów, a także bonus pieniężny w zależności od liczby pozyskanych planów konstrukcyjnych - wyrecytowała oszczędnie, bez zajęknięcia się. - Zakres zlecenia w większości znasz. Atak na placówkę Czarnej Straży, odzyskanie wszelkich schematów technologicznych oraz wartościowych informacji, które wpadną wam w ręce, a także zgranie wszystkich danych z ich głównego serwera. Środki dowolne.
Zamilkła na chwilę, nim dokończyła.
- Nie wymagam od ciebie decyzji już w tej chwili. - Chociaż wyraz jej twarzy nie uległ zmianie, to w tonie jej głosu pojawiła się pojedyncza, inna nuta - cienka niczym włos szczelina. - Ale musisz ją podjąć zanim dolecicie do Przekaźnika w Gromadzie Nimnah. Obawiam się, że jeżeli przekroczycie ten punkt, to czas poświęcony na powrót na właściwy kurs sprawi, że wartość zlecenia może drastycznie zmaleć.
Chociaż nie wydała konkretnych rozkazów, gdy rozkazała skok do Przekaźnika, gdy uciekali z Morza Cieni, to wiedziała, że Wraith naturalnie obierze kurs z powrotem do Systemów Terminusa i bezpiecznej Omegi. Gromada Nimnah była następnym Przekaźnikiem, który będą mijali, a to oznaczało, biorąc pod uwagę kłótnię w CIB, jej pobyt w skrzydle medycznym oraz prysznic, że miała niecałe dwie godziny nim dotrą do punktu w Nimnach i wskoczą do kolejnego tunelu.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

13 mar 2026, o 15:47

Brak kooperacji z własną siostrą nie był czymś, czego się po Castellu spodziewała - choć nie mogła powiedzieć, by znała go szczególnie dobrze. Wspomnienie ich wspólnej podróży przez tunel przekaźnika wzbudzało w niej mieszankę emocji, których konfrontacja wymagałaby od niej siły oraz chęci - obu tych w obecnej chwili jej brakowało. Skupiła się więc na przyglądaniu się Kestrel, postawionej przed kolejną katastrofą, tym razem jednak niemającą nic wspólnego z ich poczynaniami. Cóż, a przynajmniej nie z jej poczynaniami.
Męska perspektywa wydarzeń, które rozegrały się w promie sprawiła, że brew piratki mimowolnie uniosła się lekko w górę. Wraz z nią, zrobił to kącik ust, wykrzywiając jej w półuśmiechu lekkiego rozbawienia. Dłoń z sur'ketem zatrzymała się w połowie drogi szklanki do ust gdy, wbrew swojej woli, cofnęła się w czasie. Do panującego w pojeździe półmroku, do Connie, dotyku jego dłoni przy swojej twarzy i spojrzenia, którym spoglądał na nią tak, jakby widział ją po raz pierwszy.
- Kłamczuszek - parsknęła, na swój sposób będąc pod wrażeniem. Castell chętnie oskarżał ją o bycie niegodnym zaufania przez zdolność do zakrzywiania prawdy na swoją korzyść, tymczasem zrobił dokładnie to samo. - Twój brat mi nie ufa. Zgaduję, że Anathema już przygotowuje się do ataku na bazę Czarnej Straży w pojedynkę.
Jej ramiona drgnęły lekko, gdy umysł nie był zdolny przejmować się tym problemem tak, jak przejmowała się fixerka. Rhys był jej burdelem, na który Hawkins nie miała żadnego wpływu nawet, gdyby była w stanie się z nim porozumieć tutaj, w tunelu Przekaźnika.
- Rhys uważa, że wyłącznie czekam na dogodną okazję żeby ci zaszkodzić - dodała, znad krawędzi szklanki, z której pociągnęła łyk. Gorzki napój rozlał się po jej podniebieniu, pozostawiając po sobie inne wrażenie, na którym mogłaby się skupić, poza nieustannym bólem mięśni i rozerwanej tkanki. - Nie powiem, żeby nie przeszło mi to przez myśl raz czy dwa - westchnęła, bębniąc palcami w szkło. - Ale moje uczucia względem ciebie nie mają żadnego znaczenia. Liczy się wyłącznie mój okręt i jego załoga. A dla nich nasza współpraca ma więcej zalet niż wad. Nie zamierzam wyrzucić źródła dobrych kredytów przez coś, co wydarzyło się w przeszłości.
Oferta rzucona przez fixerkę nagle, zdecydowanym tonem i tak, jakby miała ją przygotowaną już wcześniej, podbitą o należytą stawkę, na moment wprawiła ją w zamyślenie. Była hojna, akceptowalna - choć trudna do przełknięcia z terminem, w którym musiała podać odpowiedź. Skinęła głową, oszczędnie, klnąc w myślach na swój brak snu i łóżko, koło którego już siedziała i do którego planowała udać się natychmiast po zakończeniu połączenia.
Zamiast tego, musiała wrócić na zupełnie innego rodzaju pole bitwy - to, które chciała zostawić sobie na bardziej dogodną okazję, gdy będzie miała siłę na słowne przepychanki z Deuce'm i chłód padający ze strony Nephietta.
- Jest coś jeszcze, czego chcę w zamian - odezwała się po krótkiej chwili, podnosząc wzrok na stojący obok niej hologram. - Przykrywka Rhysa. Tożsamość Castella. - jej wzrok w zamyśleniu błądził po twarzy fixerki. - Jak szczelna jest? - pozwoliła szklance opaść o podłokietnik fotela. - Gdyby chciał udać się na Ziemię albo Cytadelę, mógłby?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

15 mar 2026, o 19:48

Mina Kestrel nie uległa zmianie, ale nieznaczne zaciśnięcie mocniej ust, podpowiedziało Hawk, że jej podejrzenie najpewniej było trafne. I dzieliła je z siostrą mężczyzny.
- Sądzę, że zgadujesz właściwie - odparła zdawkowo. - Ale zakładam, że Wraith nie jest daleko w tyle. Sytuacja wyglądałaby jednak zupełnie inaczej, gdybyś skontaktowała się ze mną dwie godziny później.
Kobieta poruszyła się powoli, przenosząc ręce na przód i krzyżując je na piersi. Przyglądała się przez chwilę piratce, śledząc wzrokiem jej twarz oraz szklankę z alkoholem, gdy unosiła ją do ust, ale czyniła to częściowo nieświadomie. Nawet pomimo tego, że nie znajdowała się fizycznie w pokoju Hawk, to hologram był na tyle dobry, by przesyłać niuanse reakcji obojga rozmówców. Wzrok Kestrel mógł spoczywać na piratce, ale jego część była zamyślona, spoglądając gdzieś dalej. Chociaż wyglądało na to, że poukładała sobie większość elementów układanki na przestrzeni ostatnich dziesięciu minut, podczas których połączenie zostało rozłączone, to czyny jej brata zalegały teraz cienką warstewką na jej nastroju oraz myślach.
Skinęła krótko głową na jawne przedstawienie swoich priorytetów przez Hawk, częściowo w formie zrozumienia, a częściowo podziękowania.
- Nie zawsze tak było - odezwała się po dłuższej chwili, z początku nie precyzując co ma na myśli. - Gdy zostałaś mianowana Widmem, był akurat na przepustce. On i kilku jego przyjaciół z oddziału siedziało u nas w domu, gdy dotarły do nich wieści. Mieli całą dyskusję na temat tego czy zostanie Widmem sprawia, że porzuca się Przymierze i co to oznacza względem lojalności do armii oraz swojej rasy. - Głos kobiety zmienił się lekko, tłumiąc melancholię, której pojedyncza nuta przebiła się przez chłodny mur. Zamilkła na chwilę, nim w końcu dokończyła swoją myśl. - Rhys był jednym z nielicznych, którzy byli zdania, że dla lojalnego żołnierza zostanie Widmem niczego nie zmienia, a że ty na taką wyglądasz. Bronił cię, chociaż cię nie znał. Podziwiał cię.
Urwała na krótki moment, nim wypuściła z siebie zirytowane westchnięcie. Jej metalowa dłoń zacisnęła się powoli i rozprostowała.
- Wykorzystaj tą wiedzę wedle uznania. Zabiłby mnie, bylebym ci tego nie powiedziała, ale myślę, że sobie teraz na to zasłużył - dodała z mściwym przekąsem, który potrafiła z siebie wydobyć tylko zezłoszczona siostra. Poruszyła ramionami, nim obróciła się bokiem i przeszła kawałek po wnętrzu pokoju, przegrywając w końcu z potrzebą ruchu. Chociaż chłodna chmura wciąż towarzyszyła jej niczym ponury welon, to między jej warstwami prześwitywały jej wcześniejsze elementy.
Zatrzymała się w pobliżu wejścia do kajuty, kontemplując stojące nieopodal pudełko z oznaczonymi kartkami papieru wewnątrz. Przekrzywiła lekko głowę i przez chwilę wydawało się, że próbuje zrozumieć zawartość opakowania, ale prawda okazała się bardziej przyziemna - próbowała przeczytać nazwę herbaty na etykiecie sfatygowanego pojemnika. Gdy Hawk wyraziła swój dodatkowy warunek, obróciła się z powrotem ku niej, tracąc zainteresowanie pudełkiem i marszcząc lekko brwi.
- W teorii tak, przynajmniej jeżeli chodzi o Ziemię - odparła z ociąganiem. - Ale tylko w teorii. Za dużo zmiennych, za duża szansa na bycie rozpoznanym. Oszukanie systemów bezpieczeństwa stacji tranzytowych czy monitoringu miejskiego to jedno, ale kuszenie losu to drugie... To zły pomysł z wielu powodów. Cytadela odpada natomiast na pewno. Po ostatnich atakach terrorystycznych ochrona cybernetyczna stacji została bardzo pogłębiona i wszystkie tożsamości są drobiazgowo sprawdzane.
Wzrok fixerki odszukał spojrzenie piratki.
- Dlaczego pytasz?

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

17 mar 2026, o 10:48

Wraith nie był daleko w tyle - ale to jednocześnie mogło oznaczać, że Anathema mknęła prosto do ukrytej bazy, do której mieli już kody dostępowe. Odrobina sceptycyzmu przemknęła jej przez głowę na tę niewinną wzmiankę rzuconą przez Kestrel. Nie czuła się na siłach, by w ciągu najbliższych dziesięciu godzin znów zakładać na siebie pancerz. Liczyła na to, że Castell, z jego obrażeniami, miał podobne wrażenia, ale mężczyzna był uparty - i jak wszyscy mężczyźni w Terminusie, zapewne skłonny do podejmowania ryzyka byle tylko udowodnić swoją wyższość nad kimś innym.
Ta myśl jednak zniknęła szybko, przegoniona przez krótką anegdotkę, która spłynęła nagle z ust zwykle tajemniczej fixerki. Wyraz lekkiego rozbawienia wpełznął na twarz czerwonowłosej, zarówno przez treść tego, co chciała jej powiedzieć, jak i na widok tego specyficznego zadowolenia, które dostrzegła u Kestrel. Jakby ta niewinna, krótka historia, która praktycznie niczego nie mówiła o jej bracie i która w przypadku wszystkich innych osób nie miałaby żadnego znaczenia, w przypadku Rhysa była jakimś sekretem, który mogła wyjawić wyłącznie rozzłoszczona jego brakiem kooperacji.
Musiała przyznać, że kobiecie było do twarzy ze złośliwością. Może powinna pokazywać ją nieco częściej, żeby rozwiewać wątpliwości co do tego, czy była w ogóle człowiekiem.
- Nigdy nie spotykaj swoich bohaterów, hm? - odrzuciła sarkastycznie, ignorując tę samą melancholię, która usiłowała przekraść się przez ukruszone przez zmęczenie mury, które wznosiła wokół siebie. Nie chciała myśleć o tym, jaki był kiedyś, nie chciała wyobrażać go sobie jako odznaczonego oficera na przepustce, patrzącego na jej oblicze na domowym ekranie. Coś zaciskało się na jej trzewiach, gdy to robiła. - To nie jest zbyt wiele, wiesz? - dodała, zamiast tego zmieniając temat w stronę czegoś znacznie bardziej przyziemnego. - Oboje macie problemy z zaufaniem.
Westchnęła, rozsiadając się nieco wygodniej w swoim fotelu - na tyle, na ile było to w ogóle możliwe. Obserwowała Kestrel gdy ta podchodziła do leżącego pudełka, najwyraźniej zainteresowana opakowaniem bardziej, niż zawartością. Wzrok czerwonowłosej również zawiesił się na przedmiocie, podczas gdy fixerka z ociąganiem odpowiadała na jej pytanie.
- Sama powiedziałaś, że nie jesteśmy jak każda inna łajba w Terminusie i dlatego z nami pracujesz - zaczęła powoli, nie spuszczając wzroku z pudełka, które znalazła wcześniej przed drzwiami swojej kajuty. - Chciałabym myśleć, że ty też nie jesteś zwykłym zleceniodawcą. Że masz zasoby i możliwości, których nie mają inni.
Spojrzenie jej zielonych tęczówek przeniosło się powoli na stojącą obok kobietę. Myśl, która zakiełkowała w jej głowie gdy spoglądała w twarz wahającego się oficera była jednym z powodów, dla których postrzegała walkę z Kestrel za niepotrzebną. Ponieważ czegoś od niej chciała.
- Moja załoga podjęła impulsywną decyzję siedem lat temu, porzucając swoje życia w przestrzeni Rady i rodziny, z którymi nie mogą się teraz widzieć - westchnęła, wbijając spojrzenie w fixerkę byle tylko nie przenieść go na niepozorne pudełko po herbacie. - Rozumiem, że tożsamość, którą byłaś w stanie zorganizować dla swojego brata nie jest idealna. Ma ograniczenia i ryzyko, i nie wpuści nikogo na Cytadelę - dodała, wiedząc, że kobieta będzie pragnęła się w ten sposób wymówić od tego, czego Jean od niej chciała. - Ale chciałabym, żeby ci członkowie mojej załogi, którzy wylecieli ze mną na Neptunie, otrzymali własne. Możliwość odbycia przepustki na Ziemi, albo gdziekolwiek poza Terminusem, gdzie będą mogli zobaczyć się z bliskimi.
Nie wykluczała tego typu tożsamości dla pozostałych, ale wiedziała, że każda z nich musiała kosztować pieniądze lub zasoby, dlatego wolała zostawić to na dalszy cel. Uniosła wzrok, mierząc spojrzeniem stojącą nieopodal fixerkę.
- Jeśli chcesz, żeby Wraith poleciał za Anathemą, to jest moja cena.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

17 mar 2026, o 18:24

Tajemnice, którymi otaczała się Kestrel z Rhysem, stanowiły pancerz niewiele gorszy od tego, którym się szczyciły statki kosmiczne. Fixerka od początku dawała znać, że nie lubi tego stanu rzeczy, ale jednocześnie płynnie lawirowała między odpowiedziami, a pytaniami, otwarcie wytyczając granicę i trzymając swoje karty blisko piersi, ukrywając swoją prawdziwą tożsamość oraz szczegóły własnego życia, ale nie kryjąc się z tym faktem. Jej brat był inny. Tam gdzie Kestrel z elegancją odsuwała od siebie pytania, dystansując swoją osobę od biznesowej części zlecenia, tam Rhys oferował wyłącznie ostre krawędzie i barykady pełne kolców, traktując każdego kto próbował zajrzeć za ich linię obrony jako wroga, a każdą próbę wybadania informacji - jako potencjalny atak. Mieli inne metody, ale efekt pozostawał ten sam.
Na przestrzeni ostatnich dni i wykonanych misji pancerz zaczął się jednak kruszyć, a na jego powierzchni pojawiać szczeliny. I wbrew wszelkim oczekiwaniom, to barykady mężczyzny padły jako pierwsze, gdy dobrowolnie uchylił rąbka swojej przeszłości pod postacią Connie. Chociaż wszystko wskazywało na to, że to Rhys był tym, który wymuszał na rodzeństwie potrzebę dystansu oraz sekretów, to finalnie był również tym, który jako pierwszy złamał własne wytyczne, o czym jego siostra nie wiedziała. Bardziej niż sekret, którym podzieliła się Kestrel - pozwalający nie tyle zdobyć wiedzę na ich temat, co urazić dumę starszego brata wspominkami z młodości.
- Problemy z zaufaniem? Nie, dlaczego tak sądzisz? Do czego chcesz to wykorzystać? - odrzuciła od razu Kestrel, parodiując podejrzliwy ton i przekrzywiając lekko głowę, ale na jej usta wpłynął uśmiech, sugerujący, że sobie żartuje. Obróciła po chwili twarz z powrotem w stronę ścian kajuty Hawk, przesuwając po nich wzrokiem oraz po ustawionych na nich półkach.
- Nie z własnej woli - odpowiedziała w końcu, nieco cichszym tonem. W jej głosie pojawiła się nuta smutku, ale zniknęła, gdy kobieta westchnęła krótko. - Nie urodziłam się w Terminusie, kapitan Hawkins. Możesz sobie wyobrazić, że przestawienie się na życie w jego granicach mogło być pewnym szokiem dla młodej, cywilizowanej dziewczyny, która szybko musiała zredagować swoją wiedzę o życiu oraz podejście do świata - dodała, mimochodem wygładzając dłonią krawędź rękawa koszuli, który podwinął się nieco, gdy skrzyżowała wcześniej ręce na piersi. Obróciła się przodem do Hawk, zaplatając palce z powrotem za plecami. Przez jej usta ponownie przemknął cień uśmiechu. - Proszę. Właśnie ujawniłam ci informację pozwalającą wykreślić jakieś tysiąc planet z listy, gdybyś chciała sprzedać informacje na mój temat moim wrogom. Nie ma za co.
Gdy temat zjechał na możliwości fixerki oraz potencjalne oszukiwanie systemów na Ziemi lub Cytadeli, kobieta spoważniała. Jej zamyślony wzrok, którym próbowała przebić myśli Hawk, gdy ta zadała swoje pytanie, teraz skupił się z powrotem na piratce. Kiedy Hawk rozwijała powód swojego pytania, Kestrel słuchała jej w milczeniu, a przez jej spojrzenie przemknęło coś nowego - ten sam cień, który okazjonalnie dostrzegała w niej podczas wcześniejszych rozmów. Nie odezwała się od razu, nie zaprotestowała, ani nie zaczęła wymieniać dlaczego wymóg czerwonowłosej jest niemożliwy lub zbyt kosztowny do zrealizowania, chociaż niewątpliwie taki był. Zapewnienie nowych tożsamości dla blisko dwóch tuzinów ludzi, uwzględniając najpewniej zmianę markerów genetycznych do oszukania czujników na stacjach oraz informacji w bazach monitoringu czerpiących z list poszukiwanych listami gończymi, nie było tanie. Istniały specjalne implanty oraz usługi, które można było zakupić w czarnorynkowych klinikach lub u handlarzy tożsamości, ale każda była warta tysiące kredytów - a ich wiarygodność wątpliwa.
Fixerka nie odpowiedziała od razu, ale gdy w końcu złamała milczenie, jej głos był cichy.
- Zgoda. Prześlij mi listę swoich ludzi - powiedziała po prostu. Bez negocjacji, bez kręcenia głową, bez odwoływania się do kontaktu z klientem. Jasne tęczówki błąkały się po twarzy piratki jeszcze przez chwilę, gdy kobieta przyglądała się jej w nowym świetle. Przez uderzenie serca wyglądała jakby chciała coś powiedzieć, ale zamiast tego po prostu wyciągnęła jedną rękę i poruszyła palcami drugiej przy swoim przedramieniu, wystukując coś na omni-kluczu.
Mały dron transmisyjny piknął cicho, a potem kolejne piknięcie wydobyło się z omni-narzędzia Hawk, informując o nadejściu nowej wiadomości.
- Wysłałam ci namiar na lokalizację placówki. Waszym celem jest system Asphodel w układzie Styx Theta - powiedziała po chwili ociągania. - Niezamieszkały system, którego nie ma na większości komercyjnych map gwiezdnych. Jeżeli w Gromadzie Nimnah zmienicie namiary skoku, powinniście dotrzeć do niego za niecałe siedem godzin. Wtedy możemy omówić wszystkie szczegóły.
Opuściła ramię, przyglądając się jeszcze przez chwilę Hawk. Myśli we wnętrzu jej głowy, chociaż ewidentnie krążyły dookoła piratki, pozostały jednak niewypowiedziane.
- Ostatnia rzecz. Techniczna, dotycząca ostatniego zlecenia - odezwała się ponownie, ale chociaż jej ton niósł w sobie te same formalne nutki, które pieczołowicie ubierała ilekroć temat schodził na oficjalne sprawy interesów, to nie był beznamiętny, ale rozluźniony. Zaplotła dłonie za plecami i przekrzywiła lekko głowę. - Rozgłos. Tak jak wspomniałam wcześniej, akcja w systemie Hydra nie obeszła się bez echa. Czy Wraith oraz niesławna piratka Jeanette Hawkins mają wziąć za to zasługę, czy wolisz, żeby wasz udział pozostał w tajemnicy i został przypisany komuś innemu?

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

20 mar 2026, o 11:36

Hawkins poznała w swoim życiu wiele tajemniczych osób, ale skrytość fixerki przekraczała skalę normalności. Wiedziała, że musiało to wynikać z jej fachu - konkurencji z Handlarzem Cieni, na temat którego nie było wiadomo absolutnie nic. Zastanawiała się jednak, czy Handlarz łamał te zasady w podobny sposób, jak robiła to Kestrel. Czy wyłącznie dla zaufanych współpracowników, odsłaniał nieco swojego oblicza, lub sprzedawał im takie szokujące sekrety na swój temat.
Usta piratki mimowolnie rozciągnęły się w wyrazie rozbawienia w reakcji na kolejną tajemnicę zdradzoną przez kobietę.
- Nawet by mi przez głowę nie przeszło, że pochodzisz z Terminusa - odparła, zgodnie z prawdą, ponieważ nie mogła powiedzieć zbyt wiele na temat fixerki, ale tego jednego była niemal pewna. - Masz to ucywilizowanie wypisane na czole.
Właśnie dlatego choć Castell zarzekał się, że zaznali biedy i musieli jakoś przetrwać, wcześniej ich o to nie podejrzewała. Oboje mieli pewną manierę, ich ciała układały się w inny sposób, zdradzały poziom podstawowego zadbania, który nie był w Terminusie powszechny.
Tę samą manierę podejrzewała, że posiadała również ona, choć się z nią nie wychowała. Ubogie dzielnice w Ziemskich miastach przypominały pod wieloma względami miejsce, w którym żyła teraz, ale ponad dziesięć lat w wojsku zrobiło swoje.
Zgoda, pozbawiona wcześniejszych pertraktacji, sprawiła, że pewne poczucie ulgi zagościło w sercu czerwonowłosej, ale jej brew mimowolnie zawędrowała w górę. Kestrel nie była trudnym przeciwnikiem w negocjacjach, przez co za każdym razem zastanawiała się, czy posiada pełnię informacji - oraz czy nie powinna od samego początku podbijać stawki jeszcze wyżej.
- Bez żadnych warunków? - spytała krótko, odkładając szklankę na podłokietnik, odpuszczając wszystkie argumenty, jakie w jej głowie czekały na wypowiedzenie.
Westchnęła lekko, niezadowolona z czasu, który przedstawiała. Siedem godzin to było mało, cholernie mało.
- Twój brat odniósł podobne obrażenia co ja - odpowiedziała, notując w głowie potrzeby Kestrel. Nie zamierzała przedstawiać jej własnych - liczyła na to, że troska o członka jej rodziny wystarczy, by kobieta wzięła pod uwagę ich stan. - Siedem godzin to bardzo mało czasu na dojście do siebie, nawet na prochach.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

22 mar 2026, o 16:57

Niektórych zachowań nie dało się pozbyć, gdy były komuś wpajane przez całe życie lub jego większość. Hawk rozpoznała w Rhysie wojskowe wychowanie, bo niemal te same niuanse dostrzegała u siebie w lustrze lub spojrzeniu innych ludzi. Wyprostowana sylwetka, czujny krok, pewna maniera i pewność siebie w trzymaniu karabinu, która mogła pochodzić tylko z wieloletniego wyszkolenia, a nie samego użytkowania, czas reakcji czy ocena sytuacji... Zarówno czerwonowłosa jak i brat Kestrel mogli ubrać się w najgorsze łachmany lub najbogatszy garnitur, ale ktoś z ich fachu rozpoznałby w nich znajome cechy, których nie dałoby się ukryć pod żadną liczbą ubrań.
Z Kestrel było podobnie - i chociaż jej maniery nie sugerowały wojska, to nie krzyczały również "Terminus!". Kobieta zawsze trzymała się prosto, jej ruchy zawsze były wykalkulowane i łagodne, a nawet po wnętrzu pirackiej kajuty Hawk zdawała się przechadzać z rozluźnioną pewnością siebie i uprzejmym zainteresowaniem kogoś, kto właśnie odwiedził apartament swojej przyjaciółki w centrum miasta i z ciekawością ogląda jego wnętrze, wyrażając kulturalną ciekawość i niemą aprobatę umeblowania, mającą niewerbalnie połechtać ego gospodarza. Gdy siadała w fotelu, nie opadała na niego ciężko lub nie zajmowała jego fragmentu, będąc gotowa do zerwania się lub ucieczki, jak czyniły to setki osób wychowane w nieustannym poczuciu zagrożenia, a robiła to z gracją kogoś, kto zasiadał do herbatki w znajomym gronie. Niemal wszystko to mogło być wytłumaczone przez jej poczucie bezpieczeństwa spowodowane fizycznym dystansem, który dzielił jej prawdziwe ciało oraz piracką fregatę, ale tak jak pozbawiony oznaczeń pancerz nie był w stanie ukryć przeszłości Hawk, tak wyświechtana kamizelka oraz połatany strój nie był w stanie w całości zrobić z Kestrel wychowanki Omegi.
- Zorganizowanie nowych tożsamości dla takiej ilości osób to bardzo kosztowne i delikatne przedsięwzięcie. Swoją prośbą podbiłaś cenę zlecenia o jakieś czterdzieści procent - odparła po chwili milczenia na pytanie Hawk. W jej głosie nie było jednak ani urazy, ani groźby, ani niechęci. Dobierała słowa ostrożnie, ale jej wzrok był neutralny, jakby po prostu chciała przekazać piratce, że dokładnie wie z czym wiąże się jej prośba oraz że nie traktuje jej lekko, chociaż jej brak warunków mógłby to sugerować. - Ale rozmawiałyśmy wcześniej o zaufaniu, kapitan Hawkins. Swoją prośbą, chociaż niewątpliwie dla ciebie zyskowną, niejako oddajesz w moje ręce bezpieczeństwo swojej załogi, ryzykując ich potencjalne schwytanie w centrum cywilizowanej części galaktyki, wierząc jednak, że moje dokumenty okażą się skuteczne. Jak mogę to traktować inaczej, niż jak ostateczny dowód twojego zaufania? - zapytała po prostu, a jej głos złagodniał. - Kim byłabym, gdybym próbowała negocjować dodatkowe warunki do wyciągniętej gałązki oliwnej?
Zrobiła kolejne kilka kroków, przesuwając metalową dłonią po powierzchni jednej z półek w kajucie Hawk, nim wróciła z powrotem przed fotel piratki, przyglądając się jej z góry. Wzmianka o jej bracie ponownie przywróciła na jej twarz cień wcześniejszego niezadowolenia, chociaż to wydawało się teraz odległe. Rozmowa z Hawk musiała poprawić jej nastrój, w porównaniu z tym, w którym się znajdowała, gdy ponownie nawiązały łączność.
Albo po prostu zdążyła odbudować swoją maskę.
- Czy myślisz, że go to powstrzyma przed zaatakowaniem placówki bez waszego wsparcia? - zapytała neutralnie, chociaż nawet nie próbowała ubierać swojego pytania w coś, w co rzeczywiście wierzyła. - Rhys, pomimo swoich wielu zalet, nie potrafi powstrzymać się przed ochranianiem mnie. Nawet jeżeli wierzy, że ochrania mnie przede mną samą. Czy w tym przypadku - tobą - poprawiła się lekko, przyglądając się Hawk. - Sama powiedziałaś, że ci nie ufa i że uważa, że czekasz na okazję, żeby mi zaszkodzić. Widać wierzy w to wystarczająco mocno, żeby ruszyć na placówkę samemu, zanim będziesz miała okazję mu w tym towarzyszyć.
Zamilkła na chwilę, nim pokręciła lekko głową i uniosła dłoń do własnego omni-klucza.
- Ale kto wie, może się mylę. Może po przylocie do Styx Theta, Anathema i mój brat będą na was czekali nad planetą, i będziecie mogli odpocząć oraz nabrać sił przed wspólnym atakiem - dodała, chociaż nie brzmiała jakby sądziła, że chociaż jedno słowo z tego zdania ma szansę zaistnieć. - Odpocznij, kapitan Hawkins. Porozmawiamy ponownie, gdy dotrzecie na miejsce.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

24 mar 2026, o 01:12

Zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie potencjalnie czekało po drugiej stronie zawarcia tego typu układu z Kestrel. Fixerka wchodząca w posiadanie nowych tożsamości jej załogantów mogła wykorzystać tę wiedzę w nieodpowiedni sposób - prowadząc do ich pojmania, bądź obrócenia tego wszystkiego przeciwko czerwonowłosej.
Być może za częścią decyzji stała ta odrobina zaufania, którą wyhodowała względem niej na przestrzeni czasu. Ale mniej miała do czynienia z zaufaniem jej jako człowiekowi, a bardziej z zaufaniem w to jakim typem człowieka była. Kestrel nie wydawała się mściwa, wiedziała również, że tożsamości jej załogi same w sobie nie dawały jej ogromnej przewagi. Jeśli mieliby korzystać ze swoich przepustek, z pewnością nie wszyscy na raz - system zmianowy to uniemożliwiał. Spośród tych korzystających ze swojego urlopu jedynie garstka pewnie zdecydowałaby się na powrót do bardziej cywilizowanej części galaktyki. Złapanie nawet piątki osób z jej załogi nie dawało jej przewagi nad Hawkins - ponieważ cała reszta nadal tkwiłaby na okręcie, a choć traktowała ich jak swoją rodzinę, nie złożyłaby dla piątki osób broni.
Nie uważała również swojej załogi za wartościową - na swój kompletnie wyzuty z emocji sposób.
Listy gończe wystawione były na jej dane, to jej twarz zdobiła ogłoszenia i to jej nazwisko tworzyło im wrogów w systemach Terminusa i poza nimi. Członkowie Wraitha mieli swoją renomę - ale mieli też wściekłą kapitan za sobą, co dawało im pewnego rodzaju nietykalność. Nie złożyłaby broni dla piątki osób, ale z pewnością by po nią sięgnęła by ich pomścić.
Nie odpowiedziała jednak Kestrel, uznając, że jej traktowanie tego jako gałązki oliwnej wychodziło jej wyłącznie na plus.
Pod wieloma względami czerwonowłosa przypominała Castella - a jednak słowa jego siostry sprawiły, że pokręciła z dezaprobatą głową. Spodziewała się, że mógł być impulsywny - ale nie na tyle, by ryzykować życiem w tak niepotrzebny sposób, dla samej potrzeby udowodnienia czegoś, bądź uchronienia swojej siostry przed zagrożeniem, które nie nadciągało.
- Mogę z nim porozmawiać - zaoferowała tylko, wzruszeniem ramion zbijając wagę tej propozycji, ponieważ nie zamierzała mówić fixerce o rozmowie, którą odbyli w promie. - Choć zakładam, że wydarzy się to dopiero na miejscu.
Westchnęła, sięgając do omni-klucza by napisać wiadomość do Nephietta i Adamsa.
Hawk pisze:Sala odpraw, pięć minut.
Zawahała się, zaciskając szczękę z taką siłą, że zabolały ją od tego zęby.
Hawk pisze:Proszę.
Podniosła wzrok na Kestrel i skinęła głową, pochylając się, by odłożyć szklankę po sur'kecie z powrotem na blat biurka.
- Dostaniesz moją odpowiedź co do wszystkiego zanim tam dotrzemy - pożegnała się, krótko, jeśli kobieta nie miała niczego innego do dodania.
I ruszyła do sali odpraw by odbębnić kolejną nieprzyjemność na drodze do miękkiej pościeli i chwili odpoczynku.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

28 mar 2026, o 13:53

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

7 kwie 2026, o 19:03


Nephiett nie odpowiedział na jej pożegnanie, ale po chwili milczenia skinął po prostu głową. Napięcie unoszące się w powietrzu było inne od tych, które zwykły wypełniać wnętrze sali odpraw - nie przypominało ciężkiego oczekiwania na bitwę ani ponurego podsumowania misji, która poszła nie tak jak trzeba. Metaforyczny dym, który wił się między nimi, był gorzki i nieprzyjemny, i tym silniej zaciskał się dookoła szyi, im bardziej oboje go ignorowali lub odsuwali na dalszy plan, ale w obliczu zmęczenia, leków i alkoholu stopniowo płynącego przez żyły, nawet to wrażenie wydawało się słabe, odległe.
Ich krótka, pozbawiona drugiego zastępcy, odprawa zakończyła się szybko i Hawk wróciła do swojej kajuty nie będąc już więcej niepokojona. Kiedy tylko organizm wyczuł jej zamiary, poluzował swój i tak już słabnący chwyt na jej ciele. Pamiętała, że przekroczyła próg swojego pokoju i że zamykała drzwi, ale następne wspomnienia stanowiły czarną dziurę. Wyczerpanie, obrażenia, medykamenty przepisane przez Vinnet oraz popite sur'ketem w końcu upomniały się o zaciągnięty dług, egzekwując jego spłatę jeszcze nim policzek piratki dotknął poduszki.
Jej umysł nie był tak łaskawy, nawet pomimo zmęczenia, które przeżarło jej ciało. Chociaż organizm domagał się wypoczynku, to jej myśli goniły jedna za drugą, gdy spała, sprawiając, że uczucie napięcia oraz pospiechu nie opuściły jej nawet w trakcie odpoczynku. Pomimo najszczerszych chęci, jej mózg próbował przeprocesować wszystko co wydarzyło się na przestrzeni ostatnich kilkunastu godzin, czyniąc to w jedyny sposób jaki potrafił - odtwarzając wydarzenia raz jeszcze, mieszając je z innymi wspomnieniami, preparując nowe lub wygrzebując te zapomniane, i angażując w to i tak już przepracowane mechanizmy produkujące adrenalinę.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Sny, które ją nawiedziły, były poszarpane i niewyraźne, jak rozsypane puzzle zalane wodą lub próby przypomnienia sobie czegoś po nocy gęsto zakrapianej alkoholem. Znowu znajdowała się na korytarzach wypełnionych błękitnymi pancerzami, ale tym razem nie było to wnętrze Acheronu, a korytarze ośrodka szkoleniowego Neyo, gdzie zdobywała swoje finalne beretki odznaczenia N. Ludzie przechodzili obok niej, gdy najpierw szła szybkim krokiem przed siebie, a potem biegła, gnana przeczuciem oraz koniecznością pośpiechu, którego źródła nie potrafiła zlokalizować - uczuciem jednak tak potężnym, że wzbierało w jej piersi, sprawiając, że jej serce waliło jak szalone, a płuca łaknęły powietrza. Jedyne, które mu dorównywało, było tylko poczucie oszustwa. Fałszu. Świadomości, że znajduje się gdzieś, gdzie nie powinno się znajdować i że potrzebne było tylko jedno, niewłaściwe spojrzenie, by wszyscy dookoła zorientowali się, że tam nie pasuje. Że jej pancerz nie jest błękitny, a krwistoczerwony. Odmienny. Noszący pirackie insygnia, wypalone na naramiennikach oraz napierśniku niczym piętno, chociaż przecież właśnie opuściła klasę treningową i spieszyła na kolejną.
- Jean, idziesz? - Pytanie, które dobiegło do jej uszu, zatrzymało ją w miejscu. Korytarz wciąż był pełny żołnierzy, którzy szli w obie strony niczym roboty, nieświadome stojącej na środku piratki, ale między nimi stała inna kobieta. Jej lekko skręcone, kasztanowe włosy, które wcześniej nosiła ciasno upięte, teraz opadały jej niesfornie na jej czoło. Zielone oczy, które wpatrywały się w Hawk, były niemal identyczne jak u niej. Z daleka mogłyby być niemal siostrami. - Jesteśmy spóźnione.
W przeciwieństwie do innych, oficer Elster nie miała na sobie ani błękitnego pancerza, ani alabastrowego, chociaż kombinezon rekruta również miał niebieskie barwy Przymierza. Do piersi przyciskała datapad z notatkami, taki jakich swego czasu nosiło wielu z nich - włącznie z Hawk. Naszywka pod jej obojczykiem nadrukowane miała inicjały E.E., ale umysł od razu podsunął jej znaczenie pierwszego, chociaż nie widziała go wcześniej na Acheronie: Eva.
- Idziesz? - Kobieta chwyciła ją za ramię i pociągnęła do wnętrza tłumu, przeciskając się miedzy żołnierzami, którzy ich nie dostrzegali. Ciało piratki odmawiało współpracy, podążając bezwiednie za kobietą, dając się ciągnąć za rękę, chociaż z każdym krokiem mięsnie coraz bardziej zaczynały palić ją bólem protestu. - Zajęcia zaraz się zaczną.
Między kroczącymi sylwetkami Hawk dostrzegała cel ich podróży - zamknięte drzwi. Nie prowadziły one jednak do klasy ani pomieszczenia symulatorów, a do zwykłej łazienki. Oficer Elster nie zwalniała jednak, nie widząc swojego błędu i ciągnąc za sobą piratkę, a im bliżej drzwi łazienki się znajdowały, tym większy ból ściskał klatkę piersiową Hawk - i tym większe w niej rosło poczucie czegoś okropnego, czegoś złego. Czegoś co znajdowało się za tymi drzwiami. Czegoś nienawistnego, śmiertelnie niebezpiecznego i nienasyconego, czegoś co pochłaniało wszystko na swojej drodze - nie dlatego, bo musiało, ale dlatego, bo mogło.
Wiedziała, że gdy otworzą te drzwi, po drugiej stronie czekała na nich tylko śmierć.
Eva położyła dłoń na panelu otwierającym drzwi i odwróciła się do niej z niepewnym uśmiechem.
- Jakie chciałabyś, żeby były twoje ostatnie słowa? - zapytała z powagą, ale i lekkością, jakby było to najnormalniejsze w świecie pytanie. Panel zmienił kolor na zielony i drzwi się rozsunęły.
Groza i furia, która wylała się z wnętrza z rykiem, była tak przytłaczająca, że Hawk aż się zachłysnęła pod jej naporem. Jej ciało spięło w próbie zaczerpnięcia powietrza, które nie nadchodziło, gdy ciemność gwałtownie ją pochłonęła. Zniknęła oficer Elster, zniknął ośrodek, zniknęło wszystko dookoła.
Potrzebowała dobrych kilkunastu sekund, by zorientować się, że znajduje się w swojej kajucie, w rozrzuconej pościeli mokrej od potu, a uciskające wrażenie na piersi pochodzi z ciasno owiniętych bandaży oraz bólu ran, które ponownie pulsowały, bo środki przeciwbólowe przestały działać. W przyćmionych światłach pokoju, wyświetlacz jej omni-klucza wskazywał nadejście pięciu nowych wiadomości oraz szóstą, automatyczną, która odliczała minuty do wyjścia z tunelu Przekaźnika w Styx Theta - a tych zostało równe zero. I to od jakiegoś czasu. Dopiero szybkie spojrzenie na zegarek podpowiedziało jej, że musieli opuścić Przekaźnik jakieś sześćdziesiąt minut temu i że spała niecałe dziewięć godzin, chociaż jej ciało domagało się przynajmniej kolejnych czterech.
Większość wiadomości było odpowiedziami na jej ogłoszenie.
Telvos pisze:Idę. Chcę dogrywki po Quebui.
- Ryana
Kirył pisze:Zgłaszam się.
- K.I.
Virictus pisze:Pozwolenie o zabranie się na misję, pani kapitan. Moja wiedza na temat turiańskich taktyk może okazać się przydatna.
- J.
Red pisze:<wiadomość nie zawiera żadnych znaków>

Ostatnia, najbardziej aktualna, pochodziła od Nephietta.
Nephiett pisze:Dyslokacja z tunelu Przekaźnika w Styx Theta przebiegła bez problemów. Czas do systemu Asphodel: 54 minuty. Mamy Anathemę na radarze przed nami, ale mają przewagę ponad czterdziestu minut i lecą na pełnym ciągu. Sayia dyskretnie pingnęła ich okręt sygnałem radiowym, żeby zobaczyć jakie mamy możliwości, ale wygląda na to, że mają wyłączone wszystkie odbiorniki. Nie podejmowaliśmy żadnych decyzji bez ciebie.
Obudzę cię na trzydzieści minut przed dolotem do Asphodel, jeżeli do tego czasu nie obudzisz się sama.
- Scott

Lampka na dronie Kestrel migała leniwie, nienachalnie informując o przeszłej próbie połączenie.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

8 kwie 2026, o 21:27

Wyświetl wiadomość pozafabularną Nie powinna tu być.
Czuła to każdą cząstką swojego istnienia, włosami w złym kolorze, pancerzu o krwistoczerwonej barwie, pirackich oznaczeniach. Czuła to swoją duszą, świadomością, że nie pasowała do tego miejsca, które niegdyś było jej domem. Że była na nie zbyt zbrukana, jej ręce zbyt splamione szkarłatem, by mogła dostrzec pod spodem choćby fragment czystej skóry. Szkarłatem, który nie był przelany w honorowej sprawie, w ochronie ojczyzny lub eliminacji tych, którzy na to zasłużyli.
Śmierć, którą niosła, nie miała w sobie żadnego honoru. Była szybka, gwałtowna, kierowana wściekłością, potrzebą wzbogacenia się, lub zwykłym, wytyczonym jej celem, który potrafiła osiągnąć. Pasowała do świata, w którym żyła, do osoby, którą się stała.
A także do osoby, którą była - wcześniej, w brudnych alejkach Ziemskiego miasta, którego szczyty wieżowców spoglądały na nią z góry prześmiewczo. Wychowała się w świecie brutalności i przemocy, może dlatego Terminus przyjął ją z tak szeroko otwartymi ramionami, rozpoznając swojego.
Żadne z tych oblicz nie pasowało jednak do tego miejsca. Neyo było ręką Przymierza, która chwyciła jej kruche, skłonne do gwałtowności ciało i przekuła je w coś innego, coś lepszego. Wpoiła jej musztrę, owinęła jej nerwy żelazną klatką, nauczyła ogłady i ostrożności, które nigdy nie przychodziły jej naturalnie. Wierzyła, że miejsca takie jak to uczyniły z niej lepszego człowieka.
Z perspektywy czasu zastanawiała się, czy nie była po prostu inna.
- Nie chcę - zaprotestowała, przenosząc swój wzrok na kobietę. Jej twarz miała przerażająco znajome rysy, te same, bystre oczy, choć zarażone łagodnością, do której jej własne wydawały się niestworzone. - Muszę się stąd wydostać.
Zaparła się nogami gdy ramię kobiety wsunęło się w jej własne. Powoli docierało do niej, kim była, odnajdywała w jej głosie znajome nuty, w jej rysach charakterystyczne wypukłości i zagłębienia. Panika rosła w jej sercu, z początku z małego ziarenka, uczucia niedopasowania do otoczenia, w którym stała - gdy jednak ta pociągnęła ją do przodu, urosła do rozmiaru Ziemskich wieżowców, spoglądających na nią z zupełnie innego świata.
- Przestań - warknęła, nie rozumiejąc, dlaczego jej nogi niosły ją do przodu, ale wiedząc g d z i e ją niosły. Żołądek podjeżdżał jej do gardła gdy zbliżały się do zamkniętych drzwi. Była przekonana, że spod ich framugi dostrzegła coś śliskiego, ciemnego, szkarłat wypływający pod pozorem wodnej kałuży. - Nie miałam wyboru - wydusiła, dostrzegając nadciągającą pożogę. - Jesteś ty albo ja.
Rozchyliła usta by odpowiedzieć coś jeszcze, może czekające na horyzoncie nie wiem, ale pochłonął je ryk wydobywający się z uchylonych drzwi, nawałnica jej własnych emocji i czekających w pomieszczeniu koszmarów.
Zaczerpnęła wdechu z takim impetem, że jej klatka piersiowa zakuła w odpowiedzi. Świadomość tego, gdzie jest i k i m była, powoli osadzała się na jej wciąż roztrzęsionym umyśle gdy powoli podnosiła się do pozycji siedzącej, zerkając na zegarek.
To on, jak i widok powiadomień na jej omni-kluczu, natychmiast ją otrzeźwiły.
- Dzięki, kurwa, za pobudkę - warknęła do swojego omni-klucza, niemal odruchowo wysyłając wiadomość głosową do Nephietta, gdy tym pierwszym odruchem, który powrócił do niej wraz z odzyskaniem przytomności była złość.
Trzydzieści minut to było zbyt mało czasu na przygotowanie się. Zerknęła w stronę drzwi, patrząc, czy przyniesiono jej już pancerz nim sięgnęła po leki Vinnet. Wysypała je sobie na dłoń i, nie zbaczając na suchość w gardle, wrzuciła do ust jak cukierki, gorzkie, które z trudem się przełykało.
Wypełzła z łóżka na tyle, na ile pozwalało jej na to obolałe ciało. Narzuciła na siebie bluzę, myślami już sięgając w stronę kombinezonu schowanego w szafce.
Oraz Anathemy, pędzącej do przodu.
Natychmiast aktywowała drona, rozpoczynając załatwianie wszystkiego od Kestrel. Rzucenie się w wir obowiązków rozmywało wspomnienia nocnych koszmarów lepiej, niż cokolwiek innego.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

10 kwie 2026, o 17:34

Powietrze w jej kajucie było chłodne, a gdy tylko wstała z łóżka, wyczuła pod stopami drżenie pokładu. Silniki Wraitha również musiały pracować pełnym ciągiem albo na jednym z wyższych poziomów, ale najwyraźniej żadna z tych rzeczy nie była w stanie obudzić jej zmęczonego organizmu. Wspomnienia koszmarów utrzymywały się jeszcze przez chwilę, rozpadając się na strzępki tym bardziej, im więcej czasu minęło od jej przebudzenia, ale towarzyszące im wrażenia utrzymywały się dłużej. Kiedy naciągnęła na siebie bluzę i wyjrzała na chwilę na korytarz, znalazła tam czekający na nią pancerz. Zbrojownia niemal nigdy nie zawodziła, gdy chodziło o uzupełnianie braków jej wyposażenia i nawet gdy mieli inne zajęcia, to ich kapitan zawsze miała prioretytową ścieżkę - podobnie jak członkowie jej oddziału biorącego przeważnie udział w misjach. Tym razem nie było inaczej - obrażenia po pociskach zostały załatane, wgniecenia wyklepane, a ubytki kompozytu uzupełnione nowymi warstwami, pozostawiając tylko pojedyncze ślady gdzie nowy lakier odcinał się nieznacznie od tego starego, wysłużonego.
Zniknęła również błękitna barwa i gdyby nie świadomość tego, że się tam znajdowała, to pancerz wyglądał jakby wrócił do swojego pierwotnego stanu sprzed kilkudziesięciu godzin.
Inaczej miało się jednak z jej ranami. Te, chociaż zostały sprawnie załatane przez pokładową lekarkę, wciąż mrowiły od szwów oraz tępego bólu. Garść leków, połknięta wysuszonym gardłem, działała powoli i niechętnie. Chociaż dziewięć godzin snu zregenerowało w niej energię potrzebną do funkcjonowania, to ciało potrzebowało o wiele więcej niż tylko porządnego snu, żeby poradzić sobie ze wszystkim i móc funkcjonować bez nieprzyjemnego, otumanionego medykamentami rwania mięśni ilekroć robiła coś zbyt szybko lub próbowała podnieść coś zbyt ciężkiego.
Aktywowany dron uniósł się w powietrze, skanując kajutę i rozpoczynając próbę połączenia, ale tym razem potrzebował jednak kilkunastu sekund, by słuchawka po drugiej stronie została podniesiona. Obraz zmaterializował się, ukazując Kestrel, która odwróciła się w stronę Hawk. Pomieszczenie, w którym się znajdowała, nie było już jej kajutą, a czymś co w pierwszym wrażeniu przypominało lobby lub poczekalnię; zasięg kamer ujawniał w większości pustą przestrzeń, w połowie odległości kończąc się pionową ścianą bez żadnych zdobień, ale ze wzmocnionymi wręgami i wykuszowym wgłębieniem z niskim siedziskiem pokrytym poduszkami. Na skraju wizualizacji znajdowała się również kanapa, ale jej połowa była ucięta przez limitacje hologramu.
Hawk była na wystarczającej liczbie okrętów oraz stacji kosmicznych, by rozpoznać pokład widokowy.
- Kapitan Hawkins - przywitała się Kestrel, zaplatając dłonie za plecami. Jej wzrok prześlizgnął się po twarzy piratki, być może dostrzegając ciemne kręgi wciąż widniejące pod jej oczami lub efekty niedawnego przebudzenia i kobieta przez chwilę wyglądała jakby chciała coś powiedzieć, ale zamiast tego uśmiechnęła się tylko krótko, płynnie udając jakby niczego nie dostrzegała. - Czy podróż Przekaźnikiem przebiegła bez żadnych problemów?
Jasne tęczówki odbiegły na chwilę na resztę kajuty Hawk, omiatając je wzrokiem i czyniąc to niemal odruchowo, by potwierdzić gdzie znajduje się ich rozmówca, nim wróciła nimi ku piratce. Kestrel była ubrana w ciasne, skórzane spodnie i krótką kurtkę narzuconą na ramiona, przypominające ubiór, w którym spotkały się po raz pierwszy, gdy rozkodowała biometryczny dysk na Omedze.
- Czy dotarliście już do Asphodel? - zapytała neutralnie. Wyglądała o wiele spokojniej niż gdy rozmawiały poprzednio. - Możemy już przeprowadzić odprawę?

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

21 kwie 2026, o 13:54

Lubiła podróże tunelem przekaźnika właśnie przez to, że zwykle sytuacja w nich nie była w stanie się zmienić. Bez dostępu do extranetu, Wraith dysponował wyłącznie tym zestawem informacji, z którym wylatywał z układu, co czyniło odpoczynek i sen niezwykle komfortowym psychicznie. Sytuacja ta uległa zmienia gdy Kestrel wysłała jej swojego drona, umożliwiającego jej kontakt z fixerką w każdej chwili, ale wciąż, Hawkins łaknęła tych długich podróży.
Pod warunkiem, że była wybudzona w chwili, w której statek wylatywał na zewnątrz.
Wściekłość tłumiła zarówno zmęczenie i ból gdy podrywała się z łóżka, doprowadzając do porządku. Stanowiła idealne narzędzie, coś, za co mogła chwycić, by zignorować te aspekty jej rzeczywistości, które w obecnej chwili jej nie odpowiadały. To z jej pomocą odsuwała od siebie senne mary, które zostawiła za sobą w pierzynie, jak i to bolesne przeświadczenie, że jej ciało nie było gotowe na kolejny wysiłek fizyczny.
Zamiast tego skupiła się na konkretach.
Jej uwaga skupiła się na dronie, choć część jej myśli krążyła wokół problemu jej zmęczenia i obrażeń, które otrzymała, zastanawiając się nad wyposażeniem stacji medycznej i wszystkimi stymulantami, które Vinnet mogła zachowywać na gorsze okazje.
- Gdyby przebiegła z problemami, już byś się nie dodzwoniła - odparła krótko, przyglądając się fixerce. Nie wyglądała na tak wyprowadzoną z równowagi jak wcześniej, co musiała przyjąć za dobrą notę - ponieważ skrycie miała nadzieję, że problem rodzeństwa rozwiązał się podczas jej snu i nie będzie musiała w nim uczestniczyć.
Ani ścigać się z Anathemą do celu.
- Wyglądasz lepiej - westchnęła, świadoma tego, że wystawiała wyłącznie kobiecie piłkę na skomentowanie jej własnego stanu. - Dotrzemy do układu za mniej niż godzinę. Anathema ma nad nami czterdzieści minut przewagi - dodała, jakby fixerka nie była tego świadoma. Podeszła do biurka, wzrokiem omiatając przygotowany jej pancerz, znów w prawidłowych kolorach. Brak błękitnych barw odrobinę podniósł ją na duchu. - Czy udało ci się doprowadzić swojego brata do porządku?

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

27 kwie 2026, o 20:41

Kestrel przekrzywiła nieznacznie głowę, przyglądając się Hawk.
- Istnieją problemy nie tylko natury technicznej. Nie zliczę ile razy po kontakcie z którymś z moich kapitanów i zadaniu tego samego pytania, otrzymywałam historię o załogancie zadźganym w bójce, wypadku w trakcie inwentaryzacji magazynowej czy nagłych brakach jakiegoś krytycznego składnika potraw w mesie - zauważyła, wzruszając nieznacznie ramionami. Zbyła jednak ten temat lekkim machnięciem ręki i zaplotła dłonie na powrót za plecami, uśmiechając się zamiast tego. - Niemniej również cieszę się z tego, że tunel Przekaźnika nie rozniósł fragmentów Wraitha po całej galaktyce - dodała. Obróciła się bokiem i przeszła dwa kroki w pobliże kanapy, przysiadając na niej; dron podążył za nią, zmieniając perspektywę, żeby utrzymywać obraz w centrum wyświetlacza i tym samym odsłaniając resztę mebla.
- Dobra drzemka, kubek świeżej kawy i posiadanie planu potrafią zdziałać cuda - przyznała, siadając i zaplatając nogę na nogę. Jej wzrok ponownie prześlizgnął się po twarzy Hawk, zatrzymując się dłużej na śladach zmęczenia na jej twarzy oraz pospiesznie naciągniętej bluzie. - Ty również wyglądasz... - zaczęła mówić, ale w miarę jak wypowiadała kolejne słowa, te traciły na pewności. Widać zachowanie kultury w tym przypadku było o wiele trudniejsze, gdy fakty stały w sprzeczności z każdym, potencjalnym komplementem, który można było wypowiedzieć na temat stanu piratki. Fixerka zawahała się i odkaszlnęła cicho, szukając jakiegoś określenia. - ...na trochę mniej wyczerpaną - dokończyła, po czym skrzywiła się lekko, jakby to co wypowiedziała na głos, brzmiało jednak inaczej w jej głowie. Uśmiechnęła się przepraszająco, po czym zaplotła dłonie na kolanie i przesunęła swoją uwagę ku pytaniu Hawk.
- Nie. Dalej nie odbiera ode mnie połączeń - odpowiedziała, ale jej ton był neutralny. - Podejrzewam, że to się nie zmieni i zamierzam operować na tym założeniu. Dlatego na chwilę obecną musimy traktować to zlecenie jak wyścig do celu.
Poprawiła się lekko na siedzisku, przyglądając się Hawk.
- Jeżeli uda wam się nawiązać transmisję z Anathemą zanim zdąży dolecieć do placówki, to macie moją pełną zgodę, żeby ją unieruchomić elektronicznie - powiedziała wprost. - Ale skoro mój brat ma czterdzieści minut przewagi, to najpewniej zdąży opuścić okręt i wylądować na planecie zanim go dogonicie. Oznacza to jednak, że będzie musiał zająć się również wszystkimi zabezpieczeniami oraz potencjalnym oporem, które tam na was czekają, a to z kolei go spowolni i da wam czas na zmniejszenie tej różnicy. A także załatwienie sobie transportu na powierzchnię.

Obrazek Sub Silentio
Finalny akt

"Pulvis et umbra sumus.
We are but dust and shadow."

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Przesunęła dłonią o przedramieniu, aktywując omni-klucz i paroma gestami palców rozświetlając przestrzeń między sobą, a Hawk płaskimi hologramami, które przedstawiały zbiór najróżniejszych danych - pośród których górował obraz bladej, błękitnej planety, która lśniła srebrzyście w świetle płonącej blisko białej gwiazdy otoczonej koroną niebieskich języków plazmy.
- HEX-213. - Kestrel wskazała dłonią na obraz planety, powiększając go tak, żeby wypełniał przestrzeń między nią, a piratką. - Pojedyncza, samotna planeta układu Asphodel. Odkryta dwie dekady temu przez ekspedycję Hoshichiri Heavy Industries, ale zakwalifikowana jako finansowo nieopłacalna do eksploracji, kolonizacji oraz wydobycia ze względu na trudne warunki planetarne.
Kompozytowe palce kobiety poruszyły się nieznacznie, ukazując zbliżenie z orbity na powierzchnię srebrzystego globu - a raczej na otaczającą go warstwę pulsujących, nieustannie pozostających w ruchu czarnych chmur. Na powierzchni spiętrzonych obłoków prześlizgiwały się co i rusz niebieskie wyładowania.
- Powierzchnia planety składa się z mieszanki krzemu, platyny oraz selenku kadmu, co jest najpewniej efektem jej dawnej wulkanicznej przeszłości, a obecnie źródłem nieustannych burz i wyładowań magnetycznych otaczających cały glob. Burz na tyle intensywnych, że bez specjalistycznego ekranowania uniemożliwiają pracę większości urządzeń, nie mówiąc już o działaniu sensorów czy wszelkiej komunikacji - dodała. Opowiadała spokojnym tonem, niemal jakby prezentowała przed Hawk zestaw przygotowanych slajdów - co poniekąd było bliskie prawdy. Poruszyła dłonią ponownie, a obok hologramu planety pojawiły się dwa znajome obrazy - orbity planetarnej, zaznaczonej przerywaną kreską oraz trójwymiarowej wizualizacji modułu, który zaledwie kilkanaście godzin temu wynieśli z Rhysem z wraku Conflagrationa.
- Placówka celu znajduje się na powierzchni, ale żeby się do niej dostać musicie znać ścieżkę podejścia. Ponieważ wszelka nawigacja, zarówno wizualna jak i sensoryczna, jest niemożliwa, będziecie musieli wbić do systemu promu wektory podejścia oraz współrzędne orbitalne umożliwiające określenie punktu startowego do zejścia na pewną planetę, a także koordynaty planetarne ścieżki podejścia oraz punktu lądowania, a następnie podążać za nimi co do joty. Szczęśliwie, obie te rzeczy pozyskaliście z moim bratem. - Wizualizacja pierwszego chipu, pozyskanego z Quebui, oraz drugiego modułu, powiększyły się lekko. Oczy Kestrel, otoczone ciemniejszym makijażem i przebijające się przez półprzezroczysty hologram, zmrużyły się lekko, obserwując Hawk. - Nieszczęśliwie, jedną z nich zabrał ze sobą. Tą bardziej krytyczną. Ale wierzę, że poradzimy sobie z tym problemem.
Hologramy planety oraz modułów zmniejszyły się, gdy na ich miejscu pojawiła się wizualizacja Anathemy. Kestrel zaplotła dłonie za plecami.
- Okręt mojego brata z pewnością będzie czekał na niego na orbicie. Przed zainstalowaniem modułu nawigacyjnego w jego promie, zapewne zrobili kopię jego danych. Zanim udacie się na powierzchnię planety, musicie nawiązać kontakt z Anathemą i przekazać im, że mają się ze mną skontaktować, a ja im grzecznie wyjaśnię dlaczego mają wam pomóc. Valentina, ich kapitan, jest rozsądną kobietą. Zrozumie implikacje, szczególnie, że podejrzewam, że mój brat ją również okłamał.
Kolejne machnięcie palcami i okręt Rhysa ustąpił miejsca nowej wizualizacji, która zajęła cały obraz hologramu, przesłaniając większość kabiny. Tym razem było to zdjęcie - niewyraźne i poszarpane, jak próba uchwycenia klatki z nagrania kamery, gdy ktoś biegł lub przesuwał silnym magnesem w pobliżu obiektywu. Piksele były rozciągnięte i niemal zamazane, wypaczone siłą promieniowania, ale wciąż ujawniały wystarczająco, by można było rozpoznać kształty obiektu częściowo zakopanego w srebrnych, pociętych niebieskimi żyłkami skałach. Baza, odcinająca się na tle pozbawionego życia pustkowia, wyglądała nienaturalnie i miała inne, bardziej piramidalne kształty, niż standardowe budowle turian czy ludzi. Poczerniała od nieustannych warunków pogodowych, przypominała bardziej aztecką świątynię, niż wojskową konstrukcję, chociaż liczba anten, odgromników oraz maszynerii, którą była pokryta, a których przeznaczenie było ledwo widoczne na słabej jakości zdjęciu, podkreślała to ostatnie. Wszechobecna, burzowa ciemność rozświetlana była tylko przez okazjonalne, uchwycone aparatem pojedyncze wyładowanie na niebie, które pozwoliło dostrzec placówkę.
- I wreszcie... wasz cel.
Kestrel przerwała, spoglądając na Hawk w milczeniu. Niebieskie światła hologramu pełgały na jej twarzy, widocznej po drugiej stronie zdjęcia.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

28 kwie 2026, o 22:07

Spokój na twarzy Kestrel był nietypowy. Albo bardzo dobrze poradziła sobie z potencjalną zdradą swojego brata, albo zachowywała rezon na potrzebę ich spotkania - albo Castell robił tak w przeszłości, przedkładając swoje wyobrażenie o jej dobrobycie ponad jej faktyczne pragnienia i plany.
- Jak gówno? - zręcznie wypełniła tę ciszę, w której kobieta poszukiwała odpowiednich słów. Nie musiała widzieć się w lustrze by wiedzieć, jakiego mogła spodziewać się widoku - podkrążonych oczu, bladej cery i zmierzwionych włosów wykręconych w cztery kierunki świata, będących mieszanką tego, co było kiedyś i tego co jest teraz.
Mimo jej neutralnego tonu, myśli Hawkins krążyły wokół mężczyzny nawet wtedy, gdy ta przeszła do swojej profesjonalnej prezentacji. Słuchała jej jednym uchem, nawykła do odpraw tego typu i świadoma tego, które ich elementy były bardziej istotne, a które mniej. Gdy wyświetliła przed nią obraz ich placówki, czerwonowłosa oderwała się od oparcia fotela, pochylając lekko w stronę obrazu - próbując w tym ziarnistym kadrze dostrzec coś, co miałoby dla niej wartość bojową.
- Niesprzyjające warunki planetarne, tajna baza wojskowa i brak sensownych informacji, na podstawie których można byłoby przygotować konkretny plan działania - podsumowała, gdy fixerka umilkła. Jej głos nie brzmiał ponuro, wbrew wypowiadanym przez niego słowom. - Nie moje pierwsze rodeo.
Ale mogło być ostatnie. Ta myśl wydawała jej się na swój sposób z a b a w n a. Miałaby umrzeć, ponieważ męskie ego wciągnęło ją do wyścigu o to, które z nich było lepsze, na przekór logice i potrzebom desperacko łaknącego odpoczynku ciała. Miała nadzieje, że jeśli tak się to skończy, własnoręcznie zabierze Castella do grobu ze sobą.
Opadła znów plecami na oparcie fotela. Świadomość tego, że to wszystko odbywało się w tym popieprzonym trybie bo ktoś nie odbierał telefonu nie dawała jej spokoju. Wydawała się tak absurdalna, tak głupia, tak niewarta potencjalnej śmierci jej lub członków jej załogi, że w jakimś dramatycznym odruchu, sięgnęła do omni-klucza i wykręciła jego numer.
- Czy twój brat często naraża wszystko i wszystkich z powodu swojego kruchego ego? - spytała, ignorując profesjonalizm, ku któremu siliła się fixerka. Obserwowała połączenie, które mknęło do Anathemy - wyłącznie po to, by nikt nie odebrał go po drugiej stronie. - Może da się jakoś zmusić go do odebrania i zatrzymania tego absurdalnego wyścigu, o który żadna z nas się nie prosiła.
Westchnęła, unosząc dłoń w górę by spróbować przeczesać włosy, które, nieułożone poprzedniego dnia, wyschły przez noc w coś niemożliwego do ujarzmienia. Poddając się, odgarnęła je wyłącznie z twarzy i zerknęła na swój omni-klucz.
- Jakie byłyby twoje ostatnie słowa, Kestrel? - zagadnęła, beztrosko, w kontraście do znaczenia, które niosły jej słowa. - Jedyna rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to przekonanie go wiadomością, że jestem w posiadaniu czegoś, co może ci zagrozić, a co skrzętnie sprzedam Handlarzowi Cieni w tym momencie. Nie dba o siebie, dba wyłącznie o ciebie. - jej ramiona drgnęły nagle, gdy następne słowa dotarły do jej ust tak neutralne, jak tylko były w stanie. - I wierzy, że orżnę cię przy pierwszej możliwej okazji. Nie wie, jak zareagowałaś na moją potencjalną zdradę, o której ci powiedział. Mogłyśmy się... pokłócić.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

29 kwie 2026, o 21:30

Kestrel uśmiechnęła się z cieniem niemego współczucia na bezceremonialne podsumowanie swojego stanu przez piratkę, niejako bez słowa się z nią zgadzając. Oparła dłonie na kolanie, a jej wzrok prześlizgnął się po drugiej stronie wyświetlanych hologramów.
- Zmartwiłabym się, gdyby było - odparła na wzmiankę na temat rodeo. - Oznaczałoby to, że mogłam źle wybrać - dodała, chociaż uniesiony kącik ust podpowiadał, że częściowo żartowała. Rozmowy, które do tej pory odbyły na ten temat, można było umieścić po obydwu stronach spektrum cywilizowanych dyskusji i fixerka zapewne doskonale zdawała sobie z tego sprawę, nawet pomimo tego, że obecnie były na etapie toczenia dyskusji w neutralnym tonie.
Blask hologramów pełzał zarówno po wnętrzu kajuty Hawk, jak i przestrzeni widokowej po stronie Kestrel. Dron całkowicie zniknął w ich świetle, sprawiając, że granica między dwoma światami przez chwilę wydawała się zatarta, mimo że znajdowały się dziesiątki tysięcy kilometrów od siebie. Kobieta przesunęła spojrzeniem po zawieszonych w przestrzeni obrazach, nim wróciła nim ku piratce. Uniosła nieznacznie jedną brew.
- A mężczyźni potrafią inaczej? - odparła z nutą rozbawienia, która tylko trochę maskowała przekąs skierowany w stronę jej własnego brata. Wzruszyła nieznacznie ramionami. - Możesz spróbować. Ale po tym, gdy przekazał ci schematy Anathemy, rozmawialiśmy trochę o potencjalnych... konsekwencjach starcia między wami - dodała, odchrząknąwszy cicho. Jej wzrok nie uciekł jednak na bok, gdy odwzajemniała otwarcie spojrzenie Hawk. - Rhys zna siłę Wraitha, a także zagrożenie płynące nawet z pojedynczego, złośliwego pakietu danych i wierz mi, że nie lekceważy waszych możliwości. Tym bardziej po tym co zrobiliście podczas ataku na Quebui. Nie sądzę, żeby odebrał od was jakąkolwiek wiadomość. Przez wzgląd na to, co potencjalnie może zawierać.
Odchyliła się nieco do tyłu, opierając plecami o obicie kanapy. Zastukała palcami o powierzchnię uda.
- Znasz ten dowcip o różnicy między entuzjastami nowych technologii oraz programistami? Entuzjasta technologii dba, żeby wszystko było jak najbardziej nowoczesne, podpięte do extranetu i możliwe do kontroli zdalnej, podczas gdy programista trzyma w szufladzie naładowany pistolet na wypadek, gdyby jego toster niespodziewanie ożył. Cóż, w naszym domu toster jak najbardziej mógł ożyć przez tego dupka. I robił to więcej niż raz - mruknęła. - Chcę przez to powiedzieć, że możecie przekazać Anathemie wiadomość w bardziej analogowy sposób. Optycznie. Rhys nie odbierze, ale mogę przekazać ci odpowiednie słowa, które sprawią, że zrobi to Valentina. Chciałam jednak zasugerować, żebyście wykorzystali to dopiero jak ich dogonicie. Z dwóch powodów - dodała, krzywiąc się lekko i unosząc palec wskazujący, a potem dokładając do niego drugi. - Po pierwsze, nie wiem czy będą w ogóle patrzeć w waszą stronę, gdy będziecie lecieć i do nich mrugać z odległości czterdziestu minut świetlnych. A po drugie, wiadomość na pewno zostanie odebrana w CIB. Jeżeli mój brat wciąż będzie wtedy na pokładzie, będzie mógł to obrócić w kolejne kłamstwo i sprawić, że kontakt z Anathemą stanie się jeszcze trudniejszy nawet, gdy już ją opuści. A to z kolei utrudni pozyskanie kopii modułu. Wolałabym też uniknąć transmitowania swoich sekretów, które mogą mi zagrozić, na całe CIB Anathemy oraz resztę systemu - pustego czy nie - dodała, przekrzywiając nieznacznie głowę.
Poruszyła palcami metalicznej dłoni, zaciskając ją i prostując jak ktoś, komu zdrętwiały mięśnie. Jej nie uciekało od tęczówek Hawk, nie widać też było po niej, że sugerowanie zdrady lub sprzedawania sekretów Handlarzowi Cieni ją zaniepokoiło - najwyraźniej ten etap też już zostawiła za sobą w stosunku do kontaktu z piratką. Dopiero, gdy Hawk wspomniała, że Rhys dba wyłącznie o nią, jej spojrzenie pociemniało, a usta zacisnęły się nieznacznie mocniej na krótką chwilę.
- To mi przypomina o jeszcze jednej rzeczy. Ostatni warunek, który chciałam dodać do tej wyprawy - powiedziała niespodziewanie, chociaż ton miała neutralny. Oparła dłonie na kolanie, zaplatając na nim palce. - Chcę, żebyście wzięli mnie ze sobą na dół.
Na jej ustach nie było uśmiechu, a ton nie był żartem. Skinęła jednak delikatnie głową w stronę unoszącego się gdzieś pod sufitem drona, dając znać jaką "ją" ma na myśli.

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

1 maja 2026, o 13:52

Jej brwi zmarszczyły się lekko, odruchowo gdy tkwiła w fotelu i obracała w myślach wszystkie słowa wypowiadane przez fixerkę. To, co mówiła, pasowało do profilu jej brata, który Hawkins stworzyła w swojej głowie. Obok jego umiejętności działania ludziom na nerwy, wysoko piastowało się też jego doświadczenie wojskowe i inżynieryjna specjalizacja. Wydawał się być osobą, która planowała na zaś, musiał więc spędzić wiele wieczorów na analizowaniu możliwości Wraitha i przewidywaniu w jaki sposób mógłby się przed nim obronić, gdyby doszło między nimi do starcia.
Jean nigdy starcia z Anathemą nie zakładała. Jej plany były dużo luźniejsze, oparte na trzydziestoparoletnim doświadczeniu życia we własnej skórze. Wiedziała, że być może dotrą do punktu, w którym Castell przekroczy granicę. I wiedziała, że wtedy wściekłość weźmie nad nią kontrolę i naciśnie za nią na spust.
A jednak teraz tkwiła, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób mogłaby go powstrzymać. Wiedziała, w jakim był stanie, pamiętała ich walkę na pokładzie Conflagrationa, w której mężczyzna wziął na siebie większość siły ognia. Pamiętała omni-ostrze wbijające się między jego żebra, błysk krwiowybuchu oplatający pancerz. Nawet, jeśli był w lepszym stanie od niej, czy Kestrel nie przekonywała jej, że potrzebują siebie nawzajem dokonując ataku na placówkę Czarnej Straży? Czy szarżowanie do przodu nie byłoby samobójstwem i dla jednych, i drugich, gdyby tego spróbowali?
Ta myśl zagnieździła się w jej umyśle jeszcze nim udało jej się zasnąć. Tkwiła w tym samym miejscu w jej trzewiach, gdzie zapisała się Connie i dotyk jego palców na swojej skroni. Świadomość tego powoli zalewała jej otępiony zmęczeniem umysł, wyciszała gadającą w tle fixerkę, zaciskała palce jej dłoni na podłokietnikach fotela. I świadomość ta budziła w niej sprzeciw.
- Zrobię to co chcesz - odezwała się wreszcie, ucinając potrzebę poszukiwania rozwiązania, która rozpalała ją od środka. Sięgnęła po tę delikatną nić, która oplotła ich losy wewnątrz promu, która teraz rozpościerała się przez minuty czy godziny świetlne dzielące ją od Anathemy i szarpnęła, usiłując ją zerwać. - Tak naprawdę z naszego punktu widzenia możemy wyłącznie zyskać na tym, jeśli twój brat pierwszy wyląduje na planecie, ściągnie na siebie większość sił przeciwnika i zajmie się odblokowywaniem przejść, jak mówiłaś.
Myśl, którą wypowiedziała, powinna przyjść do niej znacznie wcześniej, a jednak w jej ustach wydawała się równie obca, jakby poznawała ją jako pierwszy zwerbalizowaną, razem z fixerką.
- Może to się wyłącznie źle skończyć dla niego, więc ty decyduj o tym, co powinniśmy w tej kwestii zrobić - zakończyła krótko, sięgając do swojego omni-klucza by jeszcze raz przejrzeć listę wszystkich zainteresowanych zejściem wraz z nią na planetę.
Wszystkim przesłała krótki komunikat o tym, by byli w stanie gotowości. Liczbę osób, którą będą mogli zabrać z Wraitha będzie musiała jeszcze potwierdzić przed samym wylotem.
- Zabierzemy twojego drogiego drona ze sobą, ale nie odpowiadam za to, co się z nim stanie - powiedziała, unosząc wzrok znad omni-klucza na Kestrel. - Rhys bardzo namiętnie podkreślał, że nie może wpaść w ręce wroga. Nie zaryzykuję swoim życiem, ani życiem nikogo pod moimi rozkazami na uganianie się za tym dronem, jeśli ktoś z Czarnej Straży go przejmie.
Cóż, przynajmniej dowie się, czy faktycznie Kestrel miała możliwość detonacji i trzymała w swojej szafie minę.
- Prześlij mi wszystko, co masz na temat tej planety, żebym mogła podzielić się tym z załogą - westchnęła. - Dostaniesz zaproszenie na odprawę.

@Mistrz Gry
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13439
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Kajuta Hawk

3 maja 2026, o 15:32

Kestrel skinęła głową, przyjmując jej zgodę niemą aprobatą, ale pomimo tego, nie kontynuowała jednak od razu. Jej wzrok błądził przez chwilę po twarzy Hawk, nim odwróciła go na bok. Gdy westchnęła cicho, jej ramiona opadły lekko.
- Wiem. Nie decydowałabym się na to, gdyby moim zdaniem nie była to najbardziej bezpieczna dla niego droga, którą mogę podjąć - odezwała się w końcu niechętnie. - Najbardziej na świecie nie lubię robić czegoś bez odpowiedniego planu albo zdawać się na łut szczęścia. Wolę mieć jasną ścieżkę do celu, prostą listę rzeczy do odhaczenia, które trzeba zrealizować, żeby go osiągnąć, niż rzucać się w ten cały chaos i liczyć, że jakoś się uda.
Jej spojrzenie wróciło do piratki, ale tym razem jednak przez maskę spokoju, którą ubrała, znowu prześwitywały pojedyncze promienie zmęczenia. Jej metalowa dłoń zaciskała się i rozluźniała nieświadomie, jakby próbowała coś złapać, puścić lub pozbyć się bólu nieistniejących mięśni, zastąpionych sztucznymi elementami. Dopiero po chwili, gdy się w tym zorientowała, położyła na niej zdrową rękę, przykrywając obie i opierając je na kolanie.
- Nie zrozum mnie źle, Hawk. Jeżeli wymyślisz coś, co skutecznie powstrzyma mojego brata przed zejściem na planetę samemu, chciałabym, żebyś to zrobiła - powiedziała, podchwytując jej wzrok. W jej głosie przebrzmiewał cień bólu. - Ale wolę mieć pewną szansę, żeby Rhys spędził na powierzchni czterdzieści minut bez waszego wsparcia nim go dogonicie, niż gdyby miały się z tego zrobić godziny, bo Anathema będzie robić problemy. Wolę mniejsze ryzyko i pewne mniejsze zło, niż większe ryzyko i szansę na coś gorszego. Nie w przypadku mojego brata - dodała ciszej.
Pokręciła głową i podniosła się z kanapy, przesuwając dłońmi po materiale kurtki oraz spodni, prostując nieistniejące zagięcia. Hologramy HEX-213 zniknęły, gdy machnęła ręką, minimalizując wszystko do swojego omni-klucza. Wnętrze kajuty Hawk przyciemniło się o kilka tonów, gdy jasne światła prezentacji umknęły do elektronicznego schowka, zostawiając na powrót wyłącznie sylwetkę fixerki oraz fragmentów pomieszczenia, w którym się znajdowała.
- Oczywiście. Biorę to na siebie i masz moje słowo, że Wraith nie zostanie obarczony kosztami potencjalnego zniszczenia drona - odrzuciła, przywołując na twarz krótki uśmiech. Wystukała coś na przedramieniu, nim widocznie zawahała się nad swoim omni-kluczem, po czym po chwili ociągania wystukała kolejną komendę. Omni-klucz Hawk piknął cicho, otrzymując nowy zestaw plików. Kestrel zaplotła palce za plecami i spojrzała ponownie na czerwonowłosą. - Za ile mam się spodziewać odprawy?
Szybki rzut oka na otrzymaną wiadomość potwierdzał kopię prezentacji, którą Kestrel przedstawiła przed chwilę. Znajdowały się tam również rzeczy o wiele bardziej techniczne, jak parametry samej planety czy nawet takie bardziej zaskakujące - jak lista materiałów z których prawdopodobnie zbudowana była placówka. Całość była jednak równie szczątkowa, jak i ich wiedza na jej temat, ale znajdowały się tam również dane o których fixerka nie wspomniała lub uznała, że Hawk i tak zapozna się z nimi w wiadomości.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Hawk
Hawk
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 3035
Rejestracja: 14 kwie 2012, o 23:37
Miano: Jeanette Hawkins
Wiek: 35
Klasa: Żołnierz
Rasa: Człowiek
Zawód: Kapitan pirackiej łajby
Lokalizacja: Wraith
Status: Widmo-renegat, poszukiwana przez Cerberusa.
Kredyty: 218.487
Medals:

Re: Kajuta Hawk

4 maja 2026, o 17:20

Pod tym względem były do siebie podobne. Hawkins również preferowała działanie zgodnie z ustalonym przez siebie planem, ale w Terminusie rzadko kiedy plany nie wywalały się do góry nogami na każdym etapie realizacji. W tym wypadku wyjątkowo wszystko skomplikowało się prawie na sam koniec, choć w punkcie, którego z pewnością fixerka nie mogła zakładać - nie z taką pewnością, z jaką zakładała zdradę czerwonowłosej i nieprzewidywalność Wraitha.
- Ciężko mi będzie to wymyślić bez możliwości komunikacji, a nie chcesz, żebym jej podejmowała nim spotkamy się z Anathemą i będzie na to zbyt późno - odparła, unosząc natychmiast rękę jeśli Kestrel pragnęła na to coś odpowiedzieć, bądź otworzyć jej możliwość zrobienia tego po swojemu. - Zrobię co uważasz. To twój brat.
Czuła się lżej, przerzucając odpowiedzialność za mężczyznę na członka jego rodziny. Nakreślała granicę nie tylko dla fixerki, ale i dla samej siebie. Castell podjął decyzję, odcinając ją od możliwości dalszej współpracy, nie powinna więc czuć dyskomfortu na myśl, że potencjalnie szedł teraz na rzeź. Odsunęła od siebie te przypuszczenia tak, jak wszystkie potencjalne rozwiązania, nie znajdując takiego, które bez żadnego ryzyka mogło powstrzymać mężczyznę przed zrobieniem tego, na co miał ochotę.
- Piętnaście minut - odparła, powoli podnosząc się z krzesła. Pożegnała kobietę skinieniem głowy i dezaktywowała drona, natychmiast przechodząc do działania.
Nie mieli zbyt wiele czasu.
Pierwszą wiadomość wysłała na cały okręt.
Hawk pisze:Odprawa przed wylotem za piętnaście minut, zainteresowani niech będą już ubrani i wystrojeni.
Drugą skierowała do Vinnet.
Hawk pisze:Schodzę z nimi, potrzebuję kopniaka. Innego niż ten, do którego świerzbi cię noga.
Ostatnią do Sayi.
Hawk pisze:Bądź na odprawie.
PS. Gdybym chciała przekazać wiadomość komuś, kto spodziewa się po mnie ataku hakerskiego i nie zamierza odbierać połączeń, jakbym to zrobiła?
Zanim zaczęła się ubierać, na mostek wysłała pakiet danych od Kestrel dotyczący planety i warunków, do jakich schodzili, skracając sobie trwanie odprawy o co najmniej kilka minut. Zaciskając zęby, włożyła na siebie pancerz i zabrała wszystko, co mogłoby się jej przydać na miejscu - uzbrojenie wylądowało na zaczepach magnetycznych, a przeciwbólowe od Vinnet w jednej z ładownic.
Po drodze do sali odpraw zahaczyła jeszcze o stację medyczną, gdzie głosem nieznoszącym sprzeciwu wymusiła na lekarce danie jej czegoś mocniejszego, nawet jeśli miało łamać momentami żelazną etykę Veronique. Dopiero z tym, zabierając ze sobą dron, ruszyła do sali odpraw.
THEME⌎ ARMOR⌎ VOICE⌎ NPC⌎
ObrazekObrazek
+10%⌎ do bycia twoją starą+20%⌎ do bycia starą twojej starej+30%⌎ do bycia starym starej twojej starej

Wróć do „Wraith”