Stolica, skolonizowanego przez asari, Illium. Nowoprzybyłym jawi się jako piękne, niekiedy doskonałe miasto, co często potrafi zmylić - tutejsi mówią, że Nos Astra potrafi być równie zdradliwe i niebezpieczne, co Omega. Często porównywane jest do Noverii przez swoje zaangażowanie w politykę handlu.

Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13491
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Dom Luster

8 lip 2026, o 22:34

Nikt nie zwracał uwagi na dwie kobiety spacerujące korytarzem z powrotem do skrzyżowania łączącego wszystkie części klubu, lecz one miały dobrą sposobność by przyjrzeć się innym. Cały Dom Luster musiał być zamknięty dla osób spoza pewnej grupy docelowej, ponieważ nie napotkały ani jednej osoby z rasy innej niż ta, którą dzieliły.
- A pamiętasz te takie gry, które się w szkole robiło? - zagadnęła Lexi, przerywając na moment pracę nad swoim omni-kluczem. - Były takie zgadywanki, gdzie strona zadawała ci różne pytania i na tej podstawie zgadywała fakty o tobie. To trochę jak... z horoskopami. W sensie, wydaje mi się, że niekoniecznie musieli nas hakować żeby zgadnąć niektóre fakty na nasz temat.
Niepozornie wsunęły się z powrotem do korytarza prowadzącego do loży, gdzie osób było zdecydowanie więcej. Różowowłosa rozglądała się nerwowo gdy szły w stronę głównej sali.
- Podłączyłam. A bawiłam się... - urwała, szukając dobrego słowa nim odchrząknęła. - Powiedzmy, że można się dowiedzieć o sobie ciekawych rzeczy. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Sala główna skupiona była wokół baru, przy którym siedziało parę osób. Przy ścianach tkwiły stoliki i wygodne pufy - na niektórych z nich wirowały pracownice tego przybytku, niektóre ubrane skąpo, inne wcale. Lexi oderwała od nich wzrok i uniosła go w górę, zerkając na pnące się wokół ścian balkony i prowadzące do nich schody.
- Dam mu znać, na pewno się ucieszy - odrzuciła z rozbawieniem, zgarniając z tacy trzymanej przez przechodzącego obok kelnera dwa, smukłe kieliszki z różową zawartością. Jeden z nich wręczyła Iris, jakby pod pozorem lepszego wtapiania się w tło nim obie ruszyły do schodów. - Cassian mnie zamorduje.
Znalezienie się na odpowiednim piętrze było kwestią chwili. Lexi nonszalancko oparła się o ścianę, gdzie ledwo widoczna rysa zwiastowała schowany pod spodem panel. Rozejrzała się wokół i połączyła omni-kluczem z ukrytym tam punktem dostępu, podczas gdy Fel kupowała jej odrobinę czasu szerokimi uśmiechami posyłanymi w stronę tych, którzy akurat przechodzili obok.
- Mam dobrą i złą wiadomość - rzuciła z przekąsem Lexi, choć poziom jej zadowolenia wydawał się wysoki. - Udało mi się uzyskać dostęp do wszystkich loży z tego poziomu... Och, nie chcesz tego widzieć - z obrzydzeniem przerzuciła parę okienek innych kamer by wywołać tą położoną w loży, do której Fel otrzymała zaproszenie. - Ale jest mały problem - westchnęła, podrzucając strumień nagrania Iris. - W tej twojej loży nikogo nie ma. Jest pusta.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2395
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

11 lip 2026, o 11:21

Kłamałaby twierdząc, że bywała na tego rodzaju przyjęciach. Owszem, zdarzało się jej gościć na ekstrawaganckich imprezach na mniej, czy bardziej istotnych dla układu koloniach, wszystkie jednak zachowywały przynajmniej pozory. Przeszła jej przez myśl, czy to nie celowe działania pewnego biznesmena, uznała jednak, że równie prawdopodobne byłoby czyste zrządzenie losu. Jeżeli przeanalizować, jakie sinusoidy charakteryzowały wydarzenia z jej ostatnich pięciu dób, absolutnie nie powinno ją dziwić, że siły we wszechświecie postawiły wykpić pewne dokonane przez nią decyzję, pokazując Fel co myślą o jej własnych wyborach.
Dla nich, nie śmieszne jak wyginające się tancerki przed klientami.
- Dlaczego robicie to wszystko? - rzuciła niespodziewanie w stronę Lexi, odbierając od niej kieliszek z kolorowym, najprawdopodobniej wysoko procentowym alkoholem. Zakręciła szkłem w ręku, obserwując, jak róż ściekał wolno z wewnętrznych ścianek, tworząc smugi fosforyzujące w świetle
- Dlaczego tak bardzo narażacie się dla jednego człowieka? Nie mam dużego doświadczenia z Sojuszem, ale z tego co widziałam, lojalność mierzona była w zyskach i stratach. W tym konkretnym wyborze nie przeważają straty? - popatrzyła na kobietę przez pryzmat trzymanego w ręku drinka. Niepojętym dla niej było, jak dla najemników, którzy dla jednego rozkazu potrafili bez mrugnięcia okiem zniszczyć przekaźnik masy i skazać setki, a nawet tysiące na śmierć, teraz z łatwością przyszło im kwestionować odgórne decyzje, lawirując na granicy, byleby ocalić skórę jednemu żołnierzowi.
Gubiła się we własnych myślach, idąc po schodach na górę. Mogli odwrócić się od Daharisa. Postawić na kogoś innego. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że czegoś jej nie mówili, a sam Sojusz był o wiele bardziej skomplikowanym tworem, pokazując się tylko od tej strony, od jakiej chciał być widziany. Ściągając usta w wąską kreskę, podniosła kieliszek, ale tylko udała, że pije z niego, zachowując odpowiednie pozy i inne pozory dla mijających ich osób, podczas kiedy Lexi majstrowała przy znajdującym się w ścianie panelu. Ruszyła prosto do tego załamania tapety, jakby doskonale wiedziała, że punkt dostępu jest właśnie tutaj. I nie pomyliła się.
Popatrzyła na Lexi wymownie, choć jej ust rozciągnęły się w uśmiech, który chciała, aby został zapamiętany przez kolejną, przechodzącą w okolicy parę. Zanim podjęła decyzje, którą wiadomość che usłyszeć najpierw, kobieta kontynuowała. Zmarszczyła lekko nos, wyciągając szyje, aby spojrzeć na obraz z kamery.
- To niemożliwe - stwierdziła, wbrew temu, co widziały w sieci. - Możesz sprawdzić, czy obraz nie jest zapętlony? Albo shackowany? - wierzyła w umiejętności różowowłosej, chciała jednak mieć pewność, że to nie kolejny żart tego miejsca.
- Jak daleko jest Barnes? Jeżeli ta loża jest faktycznie pusta, powinniśmy sprawdzić, czy nie zostawiono tam wiadomości - zabębniła paznokciami o kieliszek, rozważając, czy osoba, od której dostała zaproszenie faktycznie mogła tak łatwo zrezygnować. Nikt, kto przychodził jej na myśl, nie wydawał się być niecierpliwy.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13491
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

13 lip 2026, o 23:12

Nagłe pytanie zdecydowanie zbiło Lexi z pantałyku bo choć wciąż wpatrywała się w swój omni-klucz, jej palce zawisły nad klawiaturą na ułamek sekundy. Dopiero gdy ten upłynął, ruszyły dalej, wpisując znaną kobiecie komendę i wrzucając ją w obieg nim podniosła wzrok na stojącą obok kobietę.
- To co opisujesz zdecydowanie bardziej pasuje do Rady, Przymierza i tego wszystkiego - odparła z nagłym przekąsem i jakby natychmiast zorientowała się, że zabrzmiało to nieco zbyt gorzko. Uniosła kieliszek do ust i wypiła łyk różowego drinka, jakby miał osłodzić wszystkie te gorzkie słowa cisnące jej się na usta. - No wiesz, zyski i straty. Patrzenie na cyferki, czy się zgadzają, przy podejmowaniu decyzji. Czy nie to robiłaś będąc Radną?
Choć jej pytanie znów zabrzmiało szorstko, jej usta pozostały lekko uśmiechnięte w przepraszającym geście, jakby faktycznie nie miała niczego złego na myśli, lecz kompletnie nie zgadzała się z tym co powiedziała przed chwilą Fel. Jej wzrok znów skręcił w stronę omni-klucza, sprawdzając coś wewnątrz urządzenia, choć ewidentnie myśli pozostały przy poruszonym przez blondynkę temacie.
- W Sojuszu bardzo mało decyzji podejmowane jest pod wpływem logiki czy jakkolwiek pojętej racjonalności - westchnęła wreszcie, lecz Fel wyczuła, że przypadkiem natrafiła na dużo głębszy i bardziej złożony problem niż taki, który mogłyby omówić w ciągu tych paru minut przed podjęciem decyzji. - Bardziej opieramy się na plemiennych tradycjach i skrajnej lojalności. Do wyznawanych przekonań, albo siebie nawzajem.
Odchrząknęła lekko, jej skupienie powróciło do nagrania z kamery monitoringu, która, nieważne pod jakim kątem na to patrzyły, nadal pokazywała puste pomieszczenie.
- Cóż, możemy go zawołać, albo mogę ja wejść do środka i sprawdzić - jej ramiona uniosły się w górę w geście krótkiego wzruszenia. - Jeśli w środku ktoś zastawił pułapkę zastawioną na ciebie, heroicznie ją przyjmę na siebie. To znaczy, wolałabym ją rozbroić, no ale wiesz. Chyba wolę pułapkę niż gdyby Cassian miał się do mnie dostać gdybyś ty w nią wlazła.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2395
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

26 lip 2026, o 09:50

Zacisnęła usta w wąską kreskę. Jej spojrzenie nie spoczywało już na ekranie omni-klucza ani nawet na twarzy Lexi, tylko gdzieś pomiędzy nimi, jakby słowa różowowłosej otworzyły drzwi do miejsca, którego od dawna starała się nie odwiedzać. Uśmiechnęła się ledwie dostrzegalnie, pod nosem, bardziej do własnych wspomnień niż do rozmówczyni. W dzieciństwie wielokrotnie słyszała, że mundur jest największym zaszczytem. Jej ojciec nie wypowiadał tego z patosem; admirałowie nie potrzebowali wielkich przemówień. Wystarczało jedno spojrzenie znad raportów, pytanie o wyniki w szkole, uwaga rzucona mimochodem podczas rodzinnej kolacji, aby każde z jego dzieci wiedziało, czego od nich oczekuje. Flota była obowiązkiem, tradycją i naturalną koleją rzeczy. Jej starszy brat próbował temu sprostać. Widziała, jak z roku na rok coraz bardziej wtłaczał się w rolę człowieka, którym nigdy naprawdę nie chciał zostać, aż w końcu zniknął razem ze swoim oddziałem gdzieś w czarnej pustce galaktyki. Bez bitwy, bohaterstwa, nawet grobu, do którego można byłoby kiedyś wrócić. Pozostało po nim jedynie nazwisko zapisane w raportach i lakoniczne stwierdzenie, że jednostka nie powróciła z misji.
Ona natomiast zawiodła ojca zupełnie inaczej. Zamiast mostka kapitańskiego wybrała sale operacyjne, zamiast gwiazd na pagonach - biały fartuch. Do dziś pamiętała milczenie, jakie zapadło między nimi, gdy oznajmiła, że zamierza studiować medycynę. Nie było krzyku ani zakazów; tylko to chłodne rozczarowanie człowieka, który patrzył na córkę i widział zmarnowaną oficerską przyszłość.
- Wbrew pozorom... Nie - odezwała się w końcu cicho, uciekając od własnych wspomnień i skupiając spojrzenie z powrotem na Lexi. Lekko zakołysała kolorowym drinkiem, wprawiając w ruch gęstą ciecz.
- To, co nazywasz plemienną lojalnością, nie jest wcale tak odległe od Przymierza, jak mogłoby się wydawać. Ono po prostu ubiera ją w bardziej eleganckie słowa. Honor. Służba. Obowiązek. Ostatecznie wszyscy wiedzą, że każdy admirał będzie chronił swoją rodzinę. Różnica polega jedynie na tym, jak szeroko definiują to pojęcie.
To, co zobaczyła w Hirano Tower, z czym zetknęła się podczas szaleńczego pościgu z czasem, dało jej przykład swobodnej interpretacji wydających rozkaz w Przymierzu. Poluzowała palce, które mimochodem zacisnęły się na szkle.
Ciche westchnięcie zdradziło jej rosnącą irytacje, która pojawiła się po chwili, jak tylko obraz w kamerze okazał się niewzruszony i nie zmienił zgodnie z ich oczekiwaniami; pochyliła się nad omni-kluczem Lexi, lecz to również nie zadziałało.
- Nie rób tylko niczego głupiego - poprosiła, błądząc oczyma po profilu różowowłosej. Bez słowa zabrała z jej ręki upity drink, po czym wcisnęła własną, pełną szklankę. - Jeżeli ktoś tam się chowa, zawsze możesz udać, że pomyliłaś loże. Jeżeli faktycznie jest pusta, sprawdź proszę czy nie zostawił wiadomości pod butelką albo kieliszkiem, z którego pił. Będziemy na łączach, a ja tuż za ścianą. Nie zostawię Cię tam samą.
Polubiła Lexi. Życzliwość, która jej okazała, była w pierwszym kontakcie aż niewygodna. Cofnęła się o krok, sprawdzając lokalizacje Barnesa. Wolała mieć mężczyznę obok, skoro wpuszczała Lexi do tajemniczej loży.
Coś jej podpowiadało, że on również może mieć do niej pretensje, tak jak Cassian miałby do ich dwójki...

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13491
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

29 lip 2026, o 21:13

tajny rzut mg
30%
Rzut kością 1d100:
74
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13491
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

29 lip 2026, o 21:22

W fasadzie, którą nieustannie podtrzymywała różowowłosa pojawiły się pewne szczeliny w tej konwersacji - szczeliny, przez które niegdysiejsza radna ludzkości dostrzegła wypisaną na jej twarzy historię. Dostrzegła pewną niechęć, do Przymierza, do przestrzeni Rady czy do ludzi, którzy w jakiś sposób w przeszłości ją zawiedli - niechęć, która wcześniej chowała się pod żywym entuzjazmem kobiety i przyjazną ręką, jaką wyciągała do Fel od samego początku.
Niechęć, która najwyraźniej nie wpływała wcale na relację, jaka narodziła się między kobietami. Kimkolwiek była i przez cokolwiek przeszła, Lexi skinęła głową z determinacją gdy tylko Iris przystała na jej plan, niezależnie od tego jaki mógłby wydawać się nierozważny i szalony.
Omni-klucz różowowłosej wyłączył się gdy odpięła się od terminala. Sięgnęła po wyciągnięty w jej stronę drink - jeśli miał on być jakimś elementem jej przykrywki, mogły rozminąć się w interpretacji, bowiem Lexi opróżniła jego zawartość haustem pasującym do prawdziwego żołdaka z marynarki Przymierza.
- Zorientujesz się, jeśli coś będzie nie tak - obiecała, jednym krokiem zbliżając już do zamkniętych drzwi. - Bo zacznę krzyczeć.
Drzwi rozstąpiły się przed kobietą, a Lexi wsunęła się do środka.
Nic nie eksplodowało. Żaden alarm nie zaczął bić, ani żadna tajemnicza figura nie wysunęła się z cienia. Na udostępnionym Fel monitoringu widziała, jak dziewczyna ostrożnie stawia pierwsze kroki w loży, by po chwili wyprostować się nieco. Podparła nawet boki rękoma, jakby zawiedziona z tego, że nic szczególnego się nie stało, po czym zaczęła się po niej kręcić.
- Cóż, albo mają tutaj jakieś wymyślne pułapki i zaraz umrę, albo jest tu bezpiecznie i możesz wejść - rzuciła po trzech minutach krążenia, stając w drzwiach i uchylając je przed Fel. - Znalazłam coś.
Na środku loży, przedmiot leżący na blacie stołu wyglądał na komunikator. Lexi wskazała go palcem i, jeśli Iris nie miała nic przeciwko, podniosła, natychmiast łącząc się z nim swoim omni-kluczem.
- Nie działa - mruknęła, nie znajdując niczego interesującego z pomocą swojego własnego urządzenia.
W tym czasie, komunikator Fel piknął.
Nieznany pisze:Nie przepadam za towarzystwem, panno Fel. Gdy zgubi pani ten irytujący ogon, wrócimy do obiecanego szampana.
@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2395
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

29 lip 2026, o 22:56

Chciała coś powiedzieć. Skomentować to, co dostrzegła zza mirażu energicznej i żywiołowej osobowości Lexi. Za każdym ciągnęła się przeszłość, prawdopodobnie podobna do tej, którą poznała z raportów na temat Daharisa. Utrata zaufanie do Przymierza i całej Rady, ucieczka do kogoś, kto oferował coś innego. Kto nie bał się łamać konwenansów, burzyć utarty porządek wszechświata. Była jej naprawdę ciekawa, aczkolwiek miała z tyłu głowy świadomość, że w przeciągu tych dwóch, może trzech minut, kiedy obie stały przed lożą jeszcze przez moment nie wzbudzając powszechnego zainteresowania, nie przeprowadzi z Lexi tak szczerej rozmowy, jakby chciała. To nie było ani miejsce, ani czas, aby rozgrzebywać stare rany.
Może za jakiś czas. W innym lokalu, innej loży. Z nieśmiałą nadzieją odnotowała kolejne zobowiązania, którego chciała się podjąć i które jednocześnie trzymały ją na powierzchni, nie pozwalając załamać się przed brutalną rzeczywistością, w której mogła nie mieć już nawet przed sobą roku.
Wykrzesała z siebie uśmiech, który nabrał rumieńców, jak tylko Lexi wychyliła duszkiem drinka, kompletnie nie łapiąc aluzji. Pokręciła głową, nie tracąc różowowłosej z oczu, aż tak nie weszła do środka. Oparła się o ścianę obok drzwi, cierpliwie czekając oraz nasłuchując. Gotowa była tam wbiec, jakby tylko kobieta pisnęła. Nic jednak takiego się nie wydarzyło. Przyglądała się różowowłosej na udostępnionym obrazie, przybliżając w miarę możliwości na drobiazgi zostawione na ladzie, jakby szukała pomiędzy nimi wskazówek. Jakiejś wiadomości zostawionej pod szklankę, bądź wciśniętej w śmieci na talerzu. Brak jakichkolwiek śladów skomentowała przeciągłym westchnięciem.
- Co to takiego? - dopytywała, stając w drzwiach. Wślizgnęła się do środka, rozglądając po wnętrzu prywatnej loży. Spojrzała na miejsca, które sama wykorzystałaby jako skrytkę do zostawienia wiadomości, marszcząc brwi.
Zrobiła krok do przodu, ale zatrzymał ją dźwięk przychodzącej wiadomości. Zagryzła od środka policzki, słowa wystukała z prędkością światła, a dodanie kilku słów więcej, niż powinna, przyniosło jej swoistą satysfakcję.

Doszły mnie słuchy, że stanowię dla wielu cenne trofeum. Jeżeli chce mnie Pan uprowadzić, porwać, czy zwodzić na pokuszenie, musi się Pan ustawić w kolejce. Jest naprawdę wielu chętnych przed Panem.
Za dziesięć minut będę pudrować nos w damskiej toalecie. Sama. Zapraszam na ten neutralny grunt, jeżeli Pana zamiarem jest faktycznie tylko wypicie wspólnie szampana, z pewnością wie Pan, jak z takich miejsc przejść do innej, prywatnej loży. Niekoniecznie kanalizacją.

- Mogłabyś sprawdzić z punktu dostępu, czy nie mają tutaj, albo na korytarzu monitoringu i na zapisach z kamer kto wchodził tutaj przed nami i stąd wychodził? - zapytała Lexi, opuszczając ręce swobodnie wzdłuż ciała. Nie miała nic przeciwko, aby kobieta przeszukała znalezisko. Wyłącznie przyjrzała mu się w rękach techniczki, ciekawa, czy samo urządzenie będzie dla niej wskazówką.
- Póki nikt nas nie goni i czekamy na Barnesa, a Ty grzebiesz w logach, pozwolisz, że skorzystam z toalety? Tej tutaj, na korytarzu - wymownie pokazała Lexi kierunek, lekko rozbawiona, że tłumaczy się kobiecie z takich spraw.
- Obiecuje krzyczeć, jak tylko jakaś cerberusowa dama krzywo na mnie spojrzy - puściła jej perskie oczko, zanim wycofała się z zamiarem wejścia do łazienki. Zgodnie z tym, co przekazała kobiecie i jednocześnie napisała w wiadomości, planowała odkręcić wodę w zlewie i dać szansę adresatowi wiadomości na wykonanie swojego ruchu póki przez chwilę mogli być sam na sam niemalże czystym zrządzeniem losu. Jakby tak miało być od samego początku.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13491
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: Dom Luster

8 sie 2026, o 17:27

Znalezisko wewnątrz loży wzbudziło zainteresowanie Lexi, która natychmiast skorzystała ze swojego omni-klucza by przeskanować jego zawartość. Sądząc po jej pełnych frustracji odgłosach, jej oględziny nie dawały jej żadnych, wartościowych wniosków. Okazały się za to dobrym zajęciem, bowiem różowowłosa nawet nie uniosła znad komunikatora spojrzenia gdy Fel wypisywała własną wiadomość.
- Wszystko pewnie wymazane - skwitowała pomysł sprawdzenia kamery monitoringu, w swoim skupieniu zapominając ubrać to w ładne słowa bądź przyjemny ton. Gdy zreflektowała się, że mogło to zabrzmieć nieuprzejmie, odchrząknęła i wreszcie spojrzała na blondynkę. - To znaczy, ja bym tak zrobiła.
Nie zważając na to, że wcale nie powinny znajdować się w tej loży różowowłosa przysiadła na kanapie. Jej omni-klucz zmaterializował coś, co przypominało specyficzny śrubokręt gdy odstawiła urządzenie na blat i zaczęła je rozkręcać, pragnąc dostać się do środka.
- Ale wróć szybko, oki? - spytała znad swojej pracy. - Inaczej wyślę po ciebie Barnesa i nie da ci żyć za to, że musi wejść do damskiej toalety.
Fel nie otrzymała żadnego potwierdzenia na swój omni-klucz - nie wiedziała więc, czy jej wiadomość przekonała adresata, czy też miała pozostać bez echa. Wymknięcie się z loży nie było trudne, a dołączenie do tłumu ludzi na dole jedynie wzmocniło jej poczucie anonimowości. Na tym przyjęciu nie było przedstawicieli innych ras, wśród których mogłaby się wyróżniać. W tym małym skrawku Nos Astry mogła, na swój niekoniecznie moralnie poprawny sposób poczuć się jak w domu.
Wnętrze łazienki było pełne gdy do niej wkroczyła, zmuszając ją do faktycznego przypudrowania sobie noska bądź umycia rąk i zabicia czasu spędzonego w środku. Gdy ogromna grupka kobiet wreszcie wyszła, drzwi chwilę po tym uchyliły się cicho, wpuszczając kogoś do środka.
Niepozornie wyglądająca brunetka o krótkich, zaczesanych w tył włosach stanęła w przejściu, jej wzrok natychmiast odnalazł Fel w sposób, który wyraźnie sugerował, że weszła do środka po to by ją znaleźć.
- Zapraszam za mną - powiedziała krótko i, nie dając jej czasu na reakcję, usunęła się z łazienki na korytarz, zmuszając blondynkę do podążania za sobą jeśli ta chciała spotkać się z nadawcą wiadomości.
Agentka Cerberusa stanęła przy drzwiach prowadzących do jednej z loży i wskazała ją ruchem podbródka Fel. Nie weszła jednak do środka, jedynie odblokowała przed nią drzwi.
Loża, jak poprzednia, była pusta - ale tylko przez chwilę.
- Niesamowicie trudno jest umówić z panią spotkanie, panno Fel - niski, miarowy głos rozległ się w pomieszczeniu, by wkrótce dostrzegła jego właściciela - wysokiej jakości obraz sylwetki rozbłysł w pomieszczeniu, ukazując jakże znajomą twarz. - Może nawet trudniej, niż gdy piastowała pani pozycję Radnej.

@Iris Fel
Iris Fel
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2395
Rejestracja: 10 maja 2012, o 18:36
Miano: Iris Fel
Wiek: 35
Klasa: Adept - Bastion
Rasa: Człowiek
Zawód: Przedstawiciel Ludzkości w Radzie Cytadeli
Lokalizacja: here we go again
Kredyty: 125.910
Medals:

Re: Dom Luster

8 sie 2026, o 21:07

Miała cichą nadzieję, że zajęta grzebaniem w wewnętrznej sieci Domu Luster Lexi nie odnotuje braku potwierdzenia z jej strony; odepchnęła od siebie wyrzuty sumienia, nim te zdążyłyby się wgryźć w jej już i tak natrętne myśli. Chciała poznać odpowiedzi na te oraz kilka innych pytań. Być może nie powinna być aż tak zachłanna, tyle że ostatnie wydarzenia dobitnie uświadomiły jej, że jeżeli tu i teraz zrezygnuje, może już nie będzie mieć innej szansy. Zbyt długo odpuszczała oraz trzymała się na uboczu. Teraz, gdy życie dosłownie zaczynało jej przelatywać pomiędzy palcami, czuła w sobie większą śmiałość.
Oraz determinacje.
Zniknięcie w tłumie kobiet, które paplały przed lustrem oraz poprawiały makijaż, nie był specjalnie wielkim wyzwaniem. Pewne zachowania okazały się przychodzić naturalnie, niczym zaprogramowane czynności, bądź mechaniczne gesty. Umiała grać, z czego ochoczo korzystała, odliczając jednocześnie upływający czas. Dokładnie szorowała dłonie, udając, że słucha opowieści jednej z kobiet. Dopiero, kiedy ostatnia zniknęła za drzwiami, absolutnie nieświadoma obecności Fel, odetchnęła, zadzierając wyżej głowę i rozglądając się po eleganckim wnętrzu damskiej toalety. Przepych tego miejsca musiał naturalnie zostać podkreślony nawet tutaj. Nie dane jej było jednak długo kontemplować kolorów ścian i zestawiać je z dodatkami. Słysząc kroki, spojrzała w lustro, w którym odbiła się sylwetka brunetki. Nie znalazła się tutaj przypadkowo, zdradziła ją mowa ciała, a słowa, które padły kierowane do niej, tylko ją w tym utwierdziły.
Bez słowa wytarła suche dłonie w miękki ręcznik i ruszyła za kobietą. Długa spódnica nie spowalniała jej kroków, dotrzymywała tempa swojej przewodniczce, pokonując krótka odległość do kolejnego rzędu loż. Kątem oka spojrzała na numer - o ile takowy znajdował się na drzwiach, bądź holograficznej tabliczce przytwierdzonej obok nich na ścianie - i weszła do środka krok po kroku odtwarzając jeden z protokołów.
Przez moment znajome uczucie rozgościło się w jej trzewiach, a przyjemny dreszcz przebiegł po jej kręgosłupie. Zrobiła kilka kroków w głąb cichego pomieszczenia, w pamięci odtwarzając niezliczoną ilość spotkań, które odbyła w podobnym do tego miejscu, aż holoprojektor nie wyświetlił jedynej w swoim rodzaju sylwetki.
Obróciła się leniwie w miejscu, okręcając na obcasie butów. Podniosła oczy na twarz Człowieka Iluzji. Patrzyła się na niego tak, jakby byli sobie równi. Jakby znajdował się tu w pomieszczeniu namacalnie, we własnej osobie, a nie tylko jako projekcja zbliżona do tej z Komnaty Marzeń.
Wolałaby się nigdy nie musieć przekonywać, jak zareagowałaby, gdyby jej skrytą erotyczną fantazją okazał się przywódca Cerberusa.
- Mój kalendarz nadal jest wypełniony - odparła miękko, a cień uśmiechu zatańczył na jej ustach.
- Gdybym wiedziała, że na dzisiejszy wieczór przewidziane jest przyjęcie, przyniosłabym odpowiedni prezent. Co dzisiaj świętujemy? - dodała, balansując na granicy kurtuazji oraz ceregieli, jakby ostatnie czterdzieści osiem godzin nie zrobiło żadnego przetasowania na miedzygalaktycznej szachownicy.

@Mistrz Gry
theme ~ voice ~ armor~
ObrazekObrazek

Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wróć do „Nos Astra”