W galaktyce istnieje około 400 miliardów gwiazd. Zbadano lub chociaż odwiedzono dotąd mniej niż 1% z nich. Pozostałe światy oraz bogactwa, które zawierają, wciąż czekają na odnalezienie przez korporacje lub niezależnych poszukiwaczy.

Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2077
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

[Hawking Eta -> Thorne] Lethe

11 wrz 2026, o 17:11

Pogoń za Reedem była zarówno jego prywatną wendetą, jak i służbowym obowiązkiem - chociaż to ostatnie trzymało się swojej pozycji na zaledwie strzępkach pozorów, nadając jego upartemu podążaniu śladami łowcy znamiona wiarygodności. Nie skłamał mówiąc, że Reed jest terrorystą w oczach Rady. Mężczyzna odpowiadał za setki zgonów w Wieży Cytadeli, dziesiątki w Szanghaju, kilka na Palavenie i zapewne tysiące więcej pod wodzami Steigera, jeszcze nim ich ścieżki się przecięły. Patrząc pod tym kątem, jego zabicie lub sprowadzenie przed sąd Rady, było czynem, które mogło tłumaczyć długi pościg Widma.
Ale rzeczywistość była inna i zdawał sobie z tego sprawę. Przyzwolenie Irissy było zasłoną, która pozwalała im oboje udawać, że wszystko jest tak jak być powinno - Radna wydaje rozkazy swojemu Widmu, a ono je wykonuje. Prawda była jednak taka, że nawet gdyby asari zabroniła mu się mieszać i kazała odpuścić, było to polecenie, którego by nie wykonał. Lekkomyślne nawet w jednej dziesiątej części nie opisywało drogi, którą turianin obrał, a której prawdziwe tony wypowiedział na głos, gdy ostatni raz stał twarzą w twarz z łowcą Castora. Reed swego czasu był koszmarem, który wisiał za jego plecami, tuż na skraju widzenia, zawsze obecny i zawsze czuwający, ale to się zmieniło. Turiańskie blizny znieczuliły go na mężczyznę, gdy w końcu osiągnął swój limit i został złamany nie przez jedno wydarzenie, a przez serię postępujących po sobie miesięcy, natomiast fakty wygrzebane na światło dzienne sprawiły, że łowca przestał być upiorem skrywającym się w cieniu, a stał się człowiekiem.
Śmiertelnie niebezpiecznym, ale jednak człowiekiem.
I tak jak kiedyś wszędzie wypatrywał, że niespodziewany atak Reeda był czymś nieuniknionym, tak teraz wierzył, że oferuje mu to samo - stając się permanentną sylwetką na horyzoncie, zawsze podążającą jego tropem, widoczną tam ilekroć się obrócił.
- Być może - odezwał się po dłuższej chwili milczenia, przyglądając się blondynce. - Albo po prostu jestem uparty.
Kiedy niespodziewanie znalazła się bliżej, drgnął zaskoczony, ale nie poruszył się. Obrócił głowę najpierw w jedną stronę, a potem drugą, próbując śledzić ją spojrzeniem, chociaż sprawiało mu to coraz większe problemy. Alarmy w jego głowie odezwały się z opóźnieniem, brzmiąc jakby znajdowały się pod wodą - przytłumione, odległe. Jakaś jego część zaczęła zdawać sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale inna wciąż uparcie próbowała doszukać się w tym logiki, wierząc swoim wcześniejszym przeczuciom dotyczącym kobiety. Wszystkie fakty wskazywały na to, że nie jest ich wrogiem. Pozwoliła mu odejść z Sonią z Wysp Owczych, wykazując cień empatii w jej stronę. Stanowiła oficjalną część zasobów tamtejszych sił specjalnych. Była skłonna współpracować.
Jego umysł działał ociężale, ale im bardziej rzeczywistość zaczynała się wypaczać, tym mniej mógł ignorować wszystkie inne głosy, które domagały się jego uwagi. Klatka, do której po uratowaniu Mayi i ich rozmowie na szczycie L'appel du Vide, wycofała się jego zimna osobowość, którą sobie wykształcił przez cztery miesiące nieobecności biotyczki, teraz trzęsła się ze złości, szepcząc mu, że jeszcze kilka tygodni temu nic takiego nie miałoby miejsca. Że przecież nauczył się jak działa świat.
Fakty nie były faktami. Były jego tendencją do dostrzegania wszędzie pozytywnych świateł, które wytknęła mu kiedyś Maya, nawet tam gdzie ich nie było - tendencją, która najwyraźniej wróciła jako pierwsza, gdy odzyskał równowagę po odzyskaniu biotyczki. Każdy z tych faktów można było wytłumaczyć na inny sposób, chociaż zdecydował się to zignorować.
I co teraz go ugryzło, przypominając dlaczego tak się zmienił przez ostatnie miesiące.
Zachwiał się o krok do tyłu, gdy został uderzony biotyką. Potrząsnął głową, próbując odzyskać trzeźwość myślenia, chociaż bez większych sukcesów.
- Wiesz co? Postaram się nie potraktować tego personalnie - odezwał się powoli, próbując zmusić organizm do współpracy, a mgłę otulającą jego umysł do odejścia. Gdy dostrzegł ruszający do ataku oddział blondynki, zareagował odruchowo - aktywując przyciski we wnętrzu rękawicy i posyłając salwę granatów łukowych w przejście.

Wyświetl wiadomość pozafabularną
THEME          ≬          VOICE          ≬          ARMOR          ≬          CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13544
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

24 wrz 2026, o 12:02

inicjatywa
Vex -> P3 -> P4 -> P2 -> Boss -> Maya -> Raik -> P1
Wyświetl wiadomość pozafabularną
neurotoksyna
[wszyscy] do końca tury
Szansa do trafienia z broni palnej: max. 50%
Szansa na aktywację/trafienie zdolnością: max. 50%
Szansa do trafienia omni-ostrzem: max. 50%
AKCJA I
Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA II
Wyświetl wiadomość pozafabularną

AKCJA III
Wyświetl wiadomość pozafabularną

END OF TURA THINGS

OBRAŻENIA (EKSPLOZJA SPALENIA)
1000 | 1000 * 0.85 [bariera] = 850

P3
Tarcze: 0
Pancerz: dead

P4
Tarcze: 0
Pancerz: dead
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13544
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

24 wrz 2026, o 15:44

Nie każda walka musiała rozpoczynać się hukiem wystrzału.
Granaty łukowe pomknęły w abstrakcyjnej ciszy prosto przez rzadkie powietrze Lethe. Ich wyładowania błysnęły jak małe pioruny kuliste wewnątrz przejścia, smagając tarcze wszystkich znajdujących się tam przeciwników i unosząc blond włosy spięte w kucyk w górę. Małe wyładowania przemknęły po jej tarczach, maskując z początku to, co wyszło im naprzeciw.
Pajęczyna biotycznych smug oplotła jej ciało gdy ruszyła do przodu, opuszczając pole działania dwóch granatów. Smugi wystrzeliły z jej sylwetki wszędzie wokół, zamykając ich w małym cyklonie zupełnie innego rodzaju zjawiska. Biotyka wypełniała powietrze, wżynała się w ich tarcze, z każdą sekundą nadszarpując je coraz mocniej, przedzierając się dalej - jak żywy organizm, łaknąc schowanego pod barierą, ceramicznego kompozytu i pragnąć dostać się do schowanego pod nim mięsa.
- Albo się pomnożyła, albo pierdoli mi się we łbie - elokwentnie rzucił przez słuchawkę kroganin, wyglądając, jakby zastanawiał się przed tym nad ponownym podniesieniem w górę swojej prowizorycznej tarczy, gdy jednak dostrzegł, że biotyka otoczyła ich niczym burzowa chmura, kąsając z każdym kierunkiem, zrezygnował. Wraz z Volyovą sięgnęli po broń w chwili, w której w tym gromie rozbłysła rzucona przez jednego z napastników Osobliwość.
Biotyczny wir uniósł ich ponad ziemię, smagając tarcze, wykręcając sylwetki. Poczuł, jak pocisk, który był wystrzelony przez jego sojusznika przypadkiem sięgnął nie tego celu - jak uderzał w jego tarcze, wraz ze zmasowanym ogniem wszystkich tkwiących za bezpieczeństwem dwóch, postawionych wewnątrz śluzy barykad.
- Gdyby to było personalne... - miękki, a zarazem jadowity głos blondynki rozlał się w jego uchu. W jednej chwili była w przejściu, w drugiej zaś znów znajdowała się obok, wymijając jego rękę dzierżącą pocisk spalenia z podejrzaną łatwością. Płomienie rozbłysły wewnątrz śluzy, przekształcając dwie, schowane w niej sylwetki w płonące pochodnie. - Powiedziałabym, że miło wreszcie przypisać twarz do nazwiska, Widmie Viyo.
Wydawało mu się, że była z lewej strony. Stała przed nim, jej dłonie ze spokojem, opieszale wręcz w porównaniu do tego, jak się poruszała, sięgały po strzelbę, której nie widział nigdy wcześniej. Widział za to jej lufę, gdy ta uniosła się w górę, celując prosto w jego pierś.
Ale huk wystrzału nadbiegł z innej strony.
Zaatakował go z prawej swoim dźwiękiem, pozbawionym mocy, która powinna za nim iść. Gdy turianin odwrócił się, dostrzegł tarcze niebieskowłosej błyszczące przyjętym na siebie śrutem, jej ciało powalone, ręka kurczowo trzymająca się ziemi stawiając opór przed wciągającą ją osobliwością.
- Przypisz sobie ołów do mordy, suko - syknęła wściekle, jej wolna dłoń zadarta w powietrzu. Ogień błysnął z wnętrza lufy Huraganu gdy ten wystrzelił - pociski odbiły się od tarczy blondynki, która rozbłysła, zniekształcając jej twarz, w którą trafiłyby gdyby nie postawiona bariera.
Znów zniknęła. Jej sylwetka pojawiła się w okolicy przejścia, ale była też po lewej stronie, przy Ugarrze walczącym z jednym z przeciwników, który szarżą opuścił śluzę. Mógłby wręcz przysiąc, że widział jej cień pośród płomieni trawiących schowaną tam dwójkę napastników, że słyszał jej cichy śmiech wybijający się ponad jej agonalnymi krzykami.
- Uważaj - syknęła, jej głos wybrzmiał gdzieś w okolicy niebieskowłosej, choć nadal rozbijał się echem w głowie turianina. - Odnalezione zguby lubią znikać ponownie.

@wegz
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2077
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

30 wrz 2026, o 14:52

Gdy ponownie stracili grunt pod nogami, a ich otoczenie wypełniło się mackami biotycznej osobliwości, z turiańskiego gardła wyrwało się przekleństwo. Coraz silniej zaczynał rozumieć frustracje przeciwników, gdy swego czasu to biotyka Mayi pustoszyła ich szeregi - gdy drugi raz znalazł się po drugiej stronie tej barykady, dodał mentalną notatkę, żeby w przyszłości zacząć mocniej brać pod uwagę takich napastników. Rozbłysk na jego własnych tarczach szybko wybił mu jednak z głowy dalsze rozważania; toksyczne opary utrudniały skupienie się i musiał zebrać całą siłę woli, żeby jego ciało przejęło kontrolę nad bojowymi odruchami oraz żeby nie poddał się nieracjonalnemu chaosowi, który wnosiła multiplikująca się postać blondynki. Ogień pocisku plazmy, który pochłonął dwóch przeciwników mieszkał się z krzykami, śmiechem oraz kobiecym szeptem, które wypełniały jego umysł kakofonią dźwięków, uniemożliwiając określenie co jest prawdą, a co fałszem.
- Widzę to samo. Uważajcie gdzie i w kogo strzelacie - odrzucił przez komunikator do Raika, obracając głowę to w jedną, to w drugą stronę i próbując zorientować się gdzie blondynka obecnie się znajduje. Jego tarcze pikały agresywnie, tracąc energię pod naporem ostrzału, ale chociaż zmuszał się, żeby się na tym skoncentrować, to jego uwaga podążała niechętnie za słowami kobiety - to szepczącej do jego ucha, to pojawiającej się daleko od nich.
- Nie sądzę, żeby spodobała ci się moja prawdziwa twarz - odezwał się z napięciem, posyłając kolejny pocisk w stronę, w którą myślał, że znajduje się blondynka. Błędnie. Gdy kolejny pocisk biotyczny poderwał go z jeszcze większą siłą do góry, odrywając od framugi, którą jedną ręką próbował się trzymać, zaklął ponownie.
Z drugiej strony, może właśnie to ta gorsza strona bardziej przypadłaby kobiecie do gustu, biorąc pod uwagę jej własną personę, którą w końcu wypuściła ze sztucznej klatki uprzejmości. Smugi żarłocznej biotyki, innej niż wszystkie jakie do tej pory widział, które wydobywały się z jej pancerza i ciała, zdawały się smagać wszystko dookoła niczym głodne macki. Drapieżny błysk w jej spojrzeniu oddawał jej prawdziwą istotę, teraz już nie skrytej za maską służbistki. Nie wiedział ile z tego to jego własne wyobrażenie, teraz wypaczone przez neurotoksyczne opary, a ile moment prawdy, ale gdy biotyczne witki wgryzły się w jego tarcze, a śmiech kobiety rozbrzmiał do echa jej ginących towarzyszy, zaczął obstawiać to drugie.
- Chociaż twoją również źle oceniłem.
Jej ostatnia groźba, poprzedzona syknięciem i atakiem Mayi, sprawiła jednak, że przebudziła się inna część mózgu Widma. Chociaż stało się już jasne po czyjej stronie jest blondynka, to jej uwaga potwierdziła, że nie tylko zna niebieskowłosą biotyczkę - a także wie o jej wcześniejszym zaginięciu, co zwiększało poziom jej współpracy z Reedem. Moment zaskoczenia, który dostrzegł na początku nie był efektem zwyczajnego rozpoznania kobiety, a tym, że najwyraźniej nie spodziewała się, że Maya przeżyła swoją misję na Cytadeli. Coś, czego nie wziął pod uwagę. Był tak zafixowany na planach Reeda, że niemal automatycznie uznał, że łowca już jakimś cudem wie, że udało mu się odbić oraz uratować niebieskowłosą, a tym samym również wiedzą to jego ludzie.
W odpowiedzi na jej słowa aktywował swoje napędy odrzutowe, zmuszając je do zwiększonej pracy. Silniki rozżarzyły się, walcząc z chaotyczną grawitacją osobliwości.
- Twój szef już się nauczył, że jestem bardzo uparty w znajdowaniu rzeczy, które się zgubiły. Albo takich, które nie chcą być odnalezione. Ty też się nauczysz - odrzucił tylko, gdy na jego ramionach ponownie otworzyły się luki do wyrzutu granatów łukowych. - Poza tym, moja zguba bardzo dobrze radzi sobie sama - dodał, gdy tarcze blondynki rozbłysły rozbite przez serię pocisków biotyczki.

Wyświetl wiadomość pozafabularną

@Hawk
THEME          ≬          VOICE          ≬          ARMOR          ≬          CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13544
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

10 paź 2026, o 18:21

kolejność
Vex -> P2 -> Boss -> Maya -> Raik -> P1

Neurotoksyna: 30%
Vex, Maya, Raik
Rzut kością 3d100:
35, 87, 85

Szansa do trafienia z broni palnej: max. 50%
Szansa na aktywację/trafienie zdolnością: max. 50%
Szansa do trafienia omni-ostrzem: max. 50%
Halucynacje wzrokowe/dźwiękowe
AKCJA I
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13544
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

10 paź 2026, o 22:04

Wyświetl wiadomość pozafabularną Biotyka kobiety rozlewała się po świecie wokół nich. Wspinała po wulkanicznej skale, wsuwała swoje macki do wypełnionych lawą zagłębień, sięgała ich pancerzy, wżerając się w nie jak kwas. Nie mógł stwierdzić, jak wiele z tego, co działo się wokół niego działo się w rzeczywistości. W jego oczach błękitna energia przypominała żrący kwas, dymiła się, parowała i agresywnie syczała w kontakcie z ceramiką jego pancerza, przypominając bardziej radioaktywną substancję niż zwykłą biotykę, bądź ciemną energię, którą posługiwała się Volyova.
Słowa Viyo wyraźnie przypadły jej do gustu. Kąciki jej ust uniosły się wyżej, wyginając usta w coraz to powiększającym się uśmiechu. W panującym wokół półmroku jej sylwetka rzucała blade cienie na ściany - żaden z nich nie wyglądał prawidłowo. Ustawiały się pod dziwnymi kątami, wykonywały ruchy, których nie tworzył oryginał, jakby nawet jej cienie były osobnym bytem, będącym tam wyłącznie po to, by go zmylić.
- Mój szef? - jej wdzięczny śmiech rozległ się gdzieś z jego lewej strony gdy prawa ręka przywoływała kolejne granaty - ręka, o którą nagle otarło się ciało, spychając jego nadgarstek, wrzucając je w pełne wrzącej lawy zagłębienia. - Myślisz, że ten pies wydaje mi rozkazy?
Jej irytacja rozlała się falą po świecie wokół nich. Odczuł ją w kobiecym głosie, nabierającym ostrości, w jej spojrzeniu, zmarszczonych brwiach okalających zmrużone powieki. Dostrzegł ją w biotyce, wspinającej się coraz wyżej po jego nogach, żrącej, dymiącej się. Gdy jego wzrok sięgnął w lewo i prawo, zauważył, jak pokrywała pancerz niebieskowłosej, jak całkowicie przykrywała ceramikę Ugarra, już wcześniej poznaczoną bliznami.
- A może chciałabym zobaczyć twoją prawdziwą twarz, Viyo? - drwiła, jedno uderzenie serca później stojąc naprzeciw niego, bliżej niż kiedykolwiek. Jej ręce były uniesione w górze, dłonie znalazły się na jego hełmie, palce zdawały się szukać zaczepów i potrzebował sekundy by uświadomić sobie, że nie czuł jej dotyku na ceramice.
Nagle spostrzegł, że i jej ciało pokrywała żrąca biotyka.
Wspinała się po jej pancerzu, po wysuniętych panelach, które musiały coś oznaczać. Docierała do szyi, do miejsca, w którym skóra stykała się z czarną ceramiką. Niczym kwas, wżerała się w linię jej szczęki, wypalała policzki, wytyczając ścieżkę zniszczenia po jej twarzy. Poczuł w nozdrzach fałszywy zapach palonego mięsa gdy tkwiąca przed nim kobieta wypalała się od środka a tam, gdzie wcześniej spoglądała na niego para bystrych, niebieskich oczu, nagle znajdowały się okalane żywym mięsem oczodoły.
- Może powinieneś mi ją pokazać - szepnęła, wrażenie szarpnięcia w jego hełmie zmusiło go do odsunięcia się, odepchnięcia ręki, która faktycznie gdzieś się tam znalazła, by zaraz znów umknąć.
Biotyka jednak nie zniknęła.
Czuł, jak przeżera się przez jego ceramikę, a gdy mrugnął, zmuszając swój wzrok do posłuszeństwa, dostrzegł leżącego na wznak kroganina po swojej lewej stronie, tkwiąca na klęczkach niebieskowłosą po prawej. I gdzieś pomiędzy nimi, stojącą blondynkę, spoglądającą na to przedstawienie z wyrazem przypominającym politowanie.
- Możesz być jeszcze przydatny, Widmie Viyo, choć niezbyt udaje ci się to pojmować - westchnęła, podbierając bok ręką.
Choć jej sylwetka ani nie drgnęła, powietrze przeciął głośny gwizd. Tkwiący między nimi mężczyźni odwrócili się, jak jeden mąż, ruszając z powrotem do śluzy - jak przywołane gwizdnięciem, piekielne ogary pozbawione własnej woli, bądź dzielące ją ze swoją właścicielką.
- Do zobaczenia w środku - słowa wybrzmiały znacznie ciszej, niż powinny, gdy wydawało mu się, że nadal tkwiła obok. - Gdy już pozbierasz swoje zguby przed następną rundą.
Nagle jednak dotarł do niego daleki syk zamykanej śluzy wewnątrz przedsionka, w którym toczyli walkę chwilę temu - i wszystko zniknęło. Zniknęła blondynka, zniknęła wżerająca się w nich biotyka, zniknął jej oddział. Została tylko ich trójka, kroganin zanoszący się kaszlem, niebieskowłosa oddychająca ciężko i wrota, które pozostały otwarte.
- Jestem na to za stary - zadecydował Ugarr, po raz któryś już, przetaczając się z brzucha na plecy. Jego ceramika była nadtopiona, straciła na swojej ostrości, a sam jej właściciel z ociąganiem sięgnął po trupa, który służył mu chwilowo za tarczę, by ostentacyjnie przyciągnąć go do siebie i zacząć grzebać w jego ładownicach za żelami.
- To jakaś toksyna - odpowiedziała cicho Volyova, w przeciwieństwie do kroganina, ze zdeterminowanym wyrazem twarzy podnosząc się, najpierw do klęku, podpierając dłonią ziemię gdy jej sylwetka się zachwiała. Panel na jej pancerzu był aktywny, wskazując na krążący już po jej ciele medi-żel i rozpoczęte procesy naprawcze. - Jej pancerz miał takie zasobniki na ramionach. Otworzyły się, kiedy ta szmata zaczęła się mnożyć w oczach.

@Vex
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2077
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

wczoraj, o 14:07

Halucynacje wypełniały wnętrze komory w równym stopniu co prawdziwi przeciwnicy, ale im dłużej toczyła się walka, tym trudniej było o tym pamiętać. Sylwetki blondynki, rozrzucone dookoła nich, wydawały się równie nienaturalne, co jednocześnie bardzo prawdziwe, zmuszając go do przenoszenia lufy karabinu to na jedną z nich, to na kolejną. Gdy nie patrzył w ich stronę, widział jak ich ciała drgają na krawędzi jego pola widzenia, ale gdy przenosił wzrok ku nim, znikały jakby nigdy ich tam nie było lub zamieniały się w normalną postać kobiety. Biotyczna osobliwość, która szarpała ich ciałem, zmuszając do poświęcenia każdego skrawka siły, żeby ustać w miejscu, niemal znikała pod naporem obcej energii, którą emantowała blondynka - odmiennej zarówno od zwykłego, błękitnego blasku piezo, jak i czarnych macek niegdysiejszej mocy, którą dzierżyła Maya. Żrąca, głodna materia pełzła jak żywa, korodując wszystko na swojej drodze, stanowiąc przeciwne spektrum przypominającej onyksowe płomienie biotyki Furii, wywołując dreszcz wzdłuż jego kręgosłupa.
Czarna biotyka Mayi swego czasu wydawała mu się najbardziej obcym, nietypowym tworem, który napotkał i myślał, że to jedyna odmiana niebieskiej energii, którą potrafili naginać do własnej woli niektórzy ludzie. Kąsające, żrące nitki, które topiły jego pancerz oraz wszystko dookoła, potwierdzały, że jest zupełnie inaczej.
Melodyjny śmiech blondynki, tak niepasujący do jej szkieletowej, wypalonej twarzy, rozbrzmiał w jego uszach. Słowa, które powiedziała, dawały jakiś element układanki, ale jego umysł nie był w tym momencie w stanie przetworzyć tego na konkretne fakty. Wykpienie idei podlegania Reedowi sugerowało, że w najlepszym wypadku łowca znajdował się po drugiej stronie barykady od blondynki, a w najgorszym współpracowali, ale poprzez nowego, wspólnego przełożonego. O ile było to w ogóle prawdą. I o ile miało jakiekolwiek znaczenie.
Eksplozja granatów wystrzelonych w niewłaściwym kierunku rozrzuciła drobinki lawy, ale Vex niemal nie zwrócił na to uwagi. Odsunął się gwałtownie, gdy damskie dłonie sięgnęły do jego hełmu, ale nie wiedział czy faktycznie to zrobiła, czy nigdy nie stała obok niego. Napędy jego pancerza pracowały w pełni mocy, ale biotyczna energia utrzymywała go w miejscu, uniemożliwiając działanie, podczas gdy kątem oka rejestrował upadek swoich towarzyszy.
- Myślałem, że nie bawisz się w takie gówno - odwarknął na jej sugestię o byciu przydatnym, parafrazując jej własne słowa. Kiedy dostrzegł ją w nowym miejscu, z dłonią opartą o udo, obrócił się w tamtą stronę, unosząc ramię z omni-kluczem. Oddychał ciężko, ale nie był w stanie stwierdzić ile z tego było spowodowane adrenaliną buzującą w jego ciele, a ile jego organizmem próbującym walczyć z toksyną.
Nagły dźwięk zamykającej śluzy wyrwał go z tej umysłowej mgły tak gwałtownie, jakby przebił się przez powierzchnię wody i mógł zaczerpnąć powietrza. Wszystkie kopie blondynki, wszystkie deliryczne cienie na ścianach, wszystkie żywe macki żrącej biotyki zniknęły tak nagle, jakby ktoś przełączył włącznik światła na ścianie. Została wyłącznie pusta sala i pusty przedsionek śluzy.
Opuścił powoli broń, oddychając ciężko. Stał na nogach, ale nie odzywał się przez dłuższą chwilę, wpatrując w przejście do głębi budowli.
- W jakim jesteście stanie? - zapytał po paru sekundach ochryple, odrywając wzrok od wyjścia, żeby przenieść go na Mayę oraz Ugarra. Pokiereszowani, ale żywi. Jakaś część jego umysłu skrzywiła się na myśl o łajaniu od Grace, które nadejdzie gdy tylko zapozna się z szeregiem obrażeń, które niebieskowłosa otrzymała w wyniku walki. W końcu jeszcze nie tak dawno leżała na medycznym stole, ledwo będąc w stanie się ruszać. Medyczny koktajl, który teraz musiał płynąć jej w żyłach, żeby trzymać ją w pionie, musiał mieć iście krogańską siłę.
Chociaż może jakiegoś młodszego kroganina.
Odetchnął powoli, próbując uspokoić organizm, a także biegnące myśli. Klatka zamknięta w ich wnętrzu zadrżała nieznacznie, gdy jej drzwiczki uchylały się powoli, podsuwając mu swoje chłodne przemyślenia. Miał świadomość, że następna runda będzie wyglądać identycznie, jeżeli niczego nie zmienią. Być może gdyby mieli do czynienia ze zwykłymi przeciwnikami, to ich trójka byłaby aż nadto wystarczająca, ale oddział blondynki stanowił zupełnie inną ligę.
Ligę, która przewyższała osłabioną biotyczkę pozbawioną swojej biotyki oraz starego kroganina bez widzenia przestrzennego. Frontalny atak i parcie do przodu bez żadnego planu nie mogło dobrze się skończyć.
- Weźcie wszystkie omni-żele i medi-żele jakie znajdziecie - powiedział krótko już normalnym tonem, samemu również przykucając przy jednym z dwóch ciał. Zaaplikował sobie również jedną dawkę, żeby uzupełnić wszystkie płytkie ubytki, ale w czasie gdy substancja zaczynała działać, sięgnął dłonią do hełmu zabitego. Kupował sobie czas, obracając w głowie plan na ich kolejny ruch, jednocześnie odpinając zaczepy opancerzenia człowieka, żeby ściągnąć mu hełm i zrobić omni-kluczem zdjęcie jego twarzy. To samo powtórzył potem z drugim zabitym, żeby potem zabrać również ich omni-narzędzia, a na samym końcu, zastanawiając się tylko nad tym przez pojedyncze uderzenie serca, ściągnął im również po rękawicy, żeby bezceremonialnie odciąć po jednym palcu wskazującym. Krwawe końcówki przypalił przy kanale z lawą, a następnie wrzucił oba do ładownicy przy pasku. To był póki co jedyny trop do identyfikacji blondynki, nawet jeżeli bardzo szczątkowy. Jakiekolwiek odciski palców zapewne zostały wyczyszczone z ogólnych baz danych, w których mogły się znajdować, ale lepszy jakiś plan niż żaden.
- Jaka jest szansa na to, że zgodzicie się wrócić z powrotem na statek? - zapytał po dłuższej chwili, gdy skończył swoje zbieranie trofeów. Podniósł się z klęczek i ponownie ściągnął karabin z pleców, chwytając go pewnie w dłonie.

@Hawk
THEME          ≬          VOICE          ≬          ARMOR          ≬          CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną
Mistrz Gry
Awatar użytkownika
Posty: 13544
Rejestracja: 1 cze 2012, o 22:04
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

wczoraj, o 23:07

Cisza, która zapadła po zniknięciu oddziału bardzo łatwo mogła przesiąknąć atmosferą utraconego morale, jednak Viyo nie dostrzegł zbyt wielkiego załamania po swoich towarzyszach. Ugarr usiadł, uprzednio przyciągając do siebie trupa, którego ograbił z każdego żelu zaczął zalepiać wyrwy w swoim pancerzu w metodyczny, poukładany sposób. Volyova robiła to samo, choć nawet w akcie opatrywania się widać było jej pośpiech, jeśli nie niecierpliwość. Blondynka wyraźnie dała im do zrozumienia, że chwilowo - z jakiegoś powodu - puszcza ich wolno, niemniej Maya zdawała się tego nie słyszeć, agresywnie zalepiając pierwsze szramy powstałe w jej błyszczącym, nowym pancerzu.
- Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy się cofnęli - odpowiedział z początku kroganin, rozprowadzając omni-żel na swoim napierśniku. W jego głosie pobrzmiewała zaduma, jakby mielił wszystkie słowa Viyo w głowie i zastanawiał się nad tym, co do końca turianin miał na myśli. - A po co?
Nim turianin zdążył odpowiedzieć w sposób, który nie zaogniałby sytuacji - w przeciwieństwie do palców, których końcówki przypalał w tej chwili w lawie - niebieskowłosa prychnęła pod nosem w ten charakterystyczny dla siebie sposób.
- Ponieważ jesteśmy bezużyteczni dla Widma Viyo i mniejszym ciężarem dla niego byłoby niemartwienie się, czy coś nam się stanie - odrzuciła, głosem ociekającym sarkazmem. Jako, że była w tym dużo sprawniejsza od kroganina, kończyła właśnie reperowanie swojego pancerza i ruszyła w stronę trupów, zabierając z ich ładownic wszystkie żele, którymi mogła uzupełnić w całości swój zapas. - Widmo Viyo zajmie się tą blondi osobiście. Co prawda Widmo Viyo nie wygrał tej walki w pojedynkę, ale z pewnością wygra wszystkie następne gdy przestaniemy go rozpraszać.
Gdy tylko turianin odwrócił się w kierunku kobiety, rozłożyła ręce na boki. Mógłby przysiąc, nawet pomimo kaptura i hełmu na jej głowie, że przetoczyła wzrokiem po suficie skalnej jamy nim schowała swój pistolet na zaczep magnetyczny, wyciągając karabin, który zebrali wcześniej.
- Widmo Viyo najwyraźniej zbiera też teraz palce ze swoich przeciwników jako trofea - dodała zaczepnie i, nim zdążył jej przerwać, uniosła rękę w górę w obronnym geście. - Czy pomijamy fakt, że jestem jedyną osobą, która trafiła właściwą sukę? - jad wyczuwalny w tym jednym słowie zdawał się wylewać z jej głosu gdy odwracała się w stronę śluzy. - Rzucone na oślep granaty się nie liczą. No, przynajmniej te, które nie wylądowały w lawie.
Kroganin w tym czasie zamarł z medi-żelem dłoni, spoglądając to na turianina, to na kobietę, dla której jedno pytanie okazało się wystarczającym punktem zapalnym by jednocześnie służyć za odpowiedź.
- Nie znam się na ludziach - stwierdził oględnie, podnosząc się wreszcie z ziemi. - Ale niebieska chyba nie chce wracać na statek.
Kolejne prychnięcie ze strony Volyovej nadeszło z większej odległości, gorzej niesione słabym powietrzem, bardziej wybrzmiewając w komunikatorze. Przekroczyła próg śluzy, rozglądając się kontrolnie wokół nim podeszła do naprzeciwległej od wejścia ściany. Zadarła głowę, przyglądając się czemuś pogrążonemu w półmroku - jej omni-klucz błysnął, rozświetlając ścianę.
Napis na niej był lekko starty, jednak w żaden sposób nie przypominał antycznego. Wyryte słowa brzmiały podobnie, choć różniły się odrobinę.
- Inter arma silent musae - przeczytała, jej palce wodziły po śladach na ścianie, ścierając wulkaniczny osad, który zdążył na nich osiąść. - W czasie wojny milczą muzy.
- Jakie, kurwa... - sapnął Ugarr, ruszając powoli do śluzy, lecz kontrolnie sprawdzając pozycję Viyo by wejść do pomieszczenia po nim.
- Nie chodzi dosłownie o muzykę - warknęła, z cierpliwością już nadszarpniętą wcześniejszym pytaniem Vexariusa. - Muzy były greckimi boginiami sztuki i nauki.
Ugarr przystanął w przejściu, wciąż, kontrolnie, jedną nogą na zewnątrz gdy turianin wchodził do środka. Mógłby przysiąc, że pod nosem usłyszał wyrzucone przez kroganina słowa, które nie dotarły na łącze komunikatora czyli chodzi o muzykę.

@Vex
Vex
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 2077
Rejestracja: 18 cze 2014, o 16:17
Miano: Vexarius "Vex" Viyo
Wiek: 32
Klasa: Dewastator
Rasa: Turianin
Zawód: Widmo
Lokalizacja: Arae / Cytadela
Status: It's complicated.
Kredyty: 64.710
Medals:

Re: [Hawking Eta -> Thorne] Lethe

dzisiaj, o 13:44

Odpowiedź Mayi sprawiła, że Vex powstrzymał westchnięcie cisnące mu się na usta. Jego pytanie było sformułowane w taki, a nie inny sposób, bo spodziewał się nadchodzącego oporu z jej strony. Obrócił się w jej stronę głowę, przyglądając się jej w milczeniu, a gdy rozłożyła ręce, przekrzywił nieznacznie głowę, unosząc łuk brwiowy. Zdawał sobie sprawę z frustracji, która trzęsła się w niej niczym ładunek wybuchowy gotowy do eksplozji, a każda kolejna minuta i walka w której nie mogła korzystać ze swoich zdolności, musiały tylko potęgować te emocje. Jego lepsza część charakteru chciała odpuścić i machnąć na to ręką, ale ta druga, gdy już wydostała się na chwilę na zewnątrz, nie planowała tak łatwo dać się spławić.
- Tak, pomijamy - odparował, odbijając jadowitą piłeczkę. - Bo trafiłaś też mnie. Dwa razy. Więc może strzelania na ślepo również nie powinniśmy liczyć.
Uniósł wzrok do góry, wbijając go w sufit i przymykając na chwilę oczy. Czuł adrenalinę wciąż buzującą w swoich żyłach i siłą woli próbował ją uspokoić, sięgając do tych swoich pokładów, które mogły patrzeć na całość ich sytuacji w bardziej pragmatyczny sposób. W taki, który nie skończyłby się wypuszczeniem na zewnątrz własnych pokładów irytacji oraz przyzwyczajeń nabytych na przestrzeni ostatnich czterech miesięcy, a które już raz doprowadziły do ostrych wymian zdań ze swoimi towarzyszami i niemal odejściem Isaaca.
- Nie, Raik. Też mi się wydaje, że nie chce - powiedział z westchnięciem, kręcąc głową. Oparł karabin o bark, lufą kierując go w sufit i prześlizgnął się spojrzeniem za odchodzącą biotyczką, nim przeniósł je na kroganina.
- Musimy zmienić taktykę, bo ta nie działa. Ich oddziały są zbyt wyszkolone na frontalny atak. Już drugi raz złapali nas w jednej grupie, unieruchamiając biotyką i prawie nas przez to wykończyli. Musimy wyciągnąć jakiś wniosek na trzecie rozdanie - wyjaśnił po chwili ociągania swoje wcześniejsze słowa. - Jeżeli wrócilibyście na statek, mógłbym zbadać bazę samemu. W pojedynkę poruszam się szybciej, więc mógłbym unikać z nimi walki i lepiej rozeznać się w okolicy. To jedna z propozycji - dodał, wzruszając ramionami.
Napis odczytany przez Mayę sprawił, że zamilkł, od razu rozpoznając alegorię do innego hasła. Bez słowa odwrócił się do śluzy i ruszył za biotyczką, również przekraczając próg do środka komnaty.
- W czasie wojny milczą prawa - powiedział cicho, wbijając wzrok w napis odsłonięty przez niebieskowłosą. Irytacja odeszła jakby ktoś zdmuchnął kurz z blatu stołu, gdy znajomy cień ponownie nałożył się na wspomnienia turianina, sprawiając, że zupełnie porzucił wcześniejszy temat. Napis wyglądał inaczej niż ten, który lata temu odkryli pod powierzchnią AZ-99 i który zapoczątkował te całe poszukiwania oraz historię, która doprowadziła ich najpierw do Steigera, a potem tutaj, do tego momentu, ale było to wystarczające, żeby obudzić w nim dawne instynkty.
- Taka inskrypcja była w pierwszej placówce Castora, którą znaleźliśmy dawno temu - rzucił bardziej na użytek Raika, niż Mayi. - Być może tutaj znajdowała się druga część organizacji Steigera. - Zawiesił na chwilę głos, również wyciągając dłoń, żeby zgarnąć trochę sadzy w okolicy napisu. Roztarł ją między palcami rękawicy. Wiedzieli, że Castor miał wiele pomniejszych placówek i gdyby nie wiadomość odkryta w boi komunikacyjnej, to pewnie brałby ją za jedną z nich. Teraz nie był jednak tego taki pewien.
Odwrócił się od napisu i ruszył do panelu przy drzwiach, chcąc zobaczyć czy będzie w stanie go uruchomić.

@Mistrz Gry
THEME          ≬          VOICE          ≬          ARMOR          ≬          CASUAL
ObrazekObrazek
+5% do obrażeń w walce wręcz   
-1PA koszt przeładowania    -1.5PA do kosztu zdolności technologicznych
Dla MG:
Wyświetl wiadomość pozafabularną

Wróć do „Galaktyka”